Czy w Polsce mamy kryzys?
- Dział: Gospodarka
Dramatyczną sytuację ekonomiczną przeżywa cała Europa środkowo-wschodnia, w tym kraje, które niedawno przystąpiły do Unii Europejskiej. Raptowny spadek PKB dotknął przede wszystkim państwa nadbałtyckie: Łotwę, Litwę i Estonię. W nieco lepszej sytuacji są inne państwa tej części Europy: Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, ale i w ich przypadkach gospodarka skurczyła się przynajmniej o kilka, do nawet 10 proc. To najpoważniejsze załamanie przynajmniej od czasów transformacji systemowej na przełomie lat 80. i 90.

Dwóch znanych anglosaskich historyków ekonomicznych, Barry Eichengreen z Uniwersytetu Berkeley i Kevin H. O’Rorke z Trinity College w Dublinie, opublikowało właśnie wyniki badań w celu porównania zasięgu Wielkiego Kryzysu lat 1929–1932 z obecnym kryzysem (www.voxeu.org).
The Economist prezentuje wynika raportu na temat prawdopodobieństwa wybuchu niepokoi społecznych na świecie. Na pierwszych miejscach najbiedniejsze kraje świata, głównie afrykańskie. Z krajów europejskich na szczycie znalazła się Ukraina, Mołdawia i Bośnia i Hercegowina. Polska na 136 miejscu.
Dziś odbyła się w Warszawie demonstracja związkowa zorganizowana przez Sierpień’80 i związki zawodowe pracowników pogotowia ratunkowego. Wzięło w niej udział ok. 2000 osób w tym delegacja Inicjatywy Pracowniczej z łódzkiego Hanpolu.
Słowo „kryzys” zakorzeniło się w naszej mowie już chyba na tyle głęboko, że długo jego nie zapomnimy. Należy się jednak zapytać, co tak na prawdę ono znaczy, tj. jaki jest jego sens i cel. Jeśli zastanowić się nad tym dłużej dojdziemy do wniosku, iż słowo „kryzys” nie jest wcale jednoznaczne.
W Stanach Zjednoczonych ma zostać uchwalona Ustawa o wolnym wyborze pracowniczym (tzw. Employee Free Choice Act), która znacznie ułatwi zakładanie związków zawodowych. Na łamach „Washington Post” opublikowany został list wielu znanych ekonomistów popierających ustawę.
Mamy kryzys. Nie powinno nas to specjalnie dziwić. Kapitalistyczna gospodarka targana jest recesją dość często i regularnie, mniej więcej co dziesięć, kilkanaście lat. Wskazują na to nie tylko wskaźniki markoekonomiczne, ale także cyklicznie występujące fale niepokojów społecznych, będących efektem kryzysów gospodarczych.