EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Mobilizacja na pochód pierwszomajowy w Warszawie: DOŚĆ ZAKAZU STRAJKÓW!

Przyjedź na demonstrację DOŚĆ ZAKAZU STRAJKÓW! CZAS NA SILNE ZWIĄZKI ZAWODOWE! 1 maja w Warszawie, start o 12:00 spod Sejmu RP (ul. Jana Matejki 1/5). Dokładną trasę przemarszu opublikujemy wkrótce. Zaznacz „Wezmę udział” w wydarzeniu, żeby być na bieżąco.

Zastraszanie, represje i bezwzględna kontrola stały się powszechnie stosowanym sposobem zarządzania pracownikami stosowanym w zakładach pracy w całym kraju. Działalność związkowa bywa dziś traktowana jak przestępstwo. W Polsce walka o lepsze warunki pracy podlega prawnym ograniczeniom nieznanym w całej Unii Europejskiej. Kiedy w innych krajach pracownicy mogą swobodnie strajkować w imie swoich interesów, nasze państwo odbiera nam kluczowe narzędzia tej walki.

Dosyć już obostrzeń ze stanu wojennego wobec pracowników w Polsce! Obecne polskie prawo regulujące spór zbiorowy i strajk jest oparte na restrykcjach jeszcze ze stanu wojennego. Celem przepisów z 1982 było uniemożliwienie prowadzenia strajków oraz rozbicie niezależnych (mniejszych) związków zawodowych. 35 lat temu, w 1991 roku elity solidarnościowe wprowadziły ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Ustawa podtrzymała większość obostrzeń z okresu dyktatury Jaruzelskiego. To właśnie masowe strajki robotnicze doprowadziły do przemian ustrojowych w Polsce, a mimo to polskie prawo sprawia, że skuteczne organizowanie się wobec wyzysku jest karkołomne. 

Precz z antystrajkową ustawą!

Te antystrajkowe regulacje do dziś utrudniają działalność związkową i delegalizują wystąpienia podobne do tych z sierpnia 1980 roku, w tym strajki solidarnościowe. Przez strukturę przepisów, strajk w danym miejscu pracy stał się zależny od wielu innych procedur - wydłużających i utrudniających procedurę sporu zbiorowego, w trakcie którego szefowie zyskują przewagę i sabotują działania związków.

Dość ciągnących się miesiącami rokowań i mediacji!

Znamy z praktyki wielostopniowe, ciągnące się miesiącami negocjacje z szefami, odbywające się w pierwszych etapach sporów zbiorowych. Realnie te dyskusje rzadko kiedy mają na celu wypracowanie kompromisu w sprawie żądań pracowników. Znacznie częściej stanowią w rękach szefów narzędzie do zastraszania za zamkniętymi drzwiami - z dala od załogi - w celu uderzenia w morale grupy i zniechęcenia ich do walki o swoje prawa.

Znieść wymóg referendum strajkowego!

Kolejnym kagańcem jest wymóg referendum strajkowego, w którym musi wziąć udział co najmniej 50% załogi. Gdyby analogiczny wymóg zastosować wobec władz kraju, połowa rządów w III RP byłaby nielegalna, bo w co drugich wyborach do sejmu frekwencja nie przekroczyła progu 50% frekwencji. Antyzwiązkowe polskie prawo nakazuje przeprowadzić takie referendum wśród wszystkich pracowników danej firmy, nawet jeśli są rozproszeni po placówkach w całej Polsce, co skutkuje tym, że jest to niemal niemożliwe kryterium do spełnienia w firmach takich jak Dino, Kaufland czy Amazon. W praktyce - w przypadku dużych korporacji - oznacza to, że państwo po prostu zakazuje pracownikom strajku przez niemożliwe do spełnienia kryteria.

Polscy i zagraniczni biznesmeni bogacą się na naszych represjach związkowych i zakazie strajku. Przez ograniczenia prawne mamy gorsze warunki pracy niż w innych europejskich krajach. Ta ustawa sprowadza Polskę do roli zaplecza zachodu, a nas do zasobu - taniej siły roboczej - co odbiera nam podmiotowość i godność. Kolejne rządy wycierają sobie gęby legendą Solidarności, ale w rzeczywistości boją się zjednoczonych pracowników bardziej niż dyktatury. Dlatego to my sami – niezależne związki zawodowe, stowarzyszenia lokatorskie i organizacje społeczne – musimy wywalczyć na nowo swoje wolności związkowe i ZNIEŚĆ ZAKAZ STRAJKÓW W POLSCE!

Setki zjednoczonych pracowników z różnych branż łączą siły, aby odzyskać strajk, najważniejsze narzędzie walki o nasze prawa, dlatego dołącz do nas! Przyjedź na pochód pierwszomajowy w Warszawie, start o 12:00 spod Sejmu. Po demonstracji zapraszamy na grill — integracja jest nieodzownym narzędziem budowania silnego ruchu pracowniczego.

Do zobaczenia w stolicy w samo południe!

Czytaj dalej...

Co się dzieje w krakowskim schronisku? Zaniedbania ze strony KTOZ przyczyną wielkiego kryzysu 

O kolejnych kryzysach w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie opinia publiczna informowana była wielokrotnie. Wystarczy prześledzić archiwalne materiały dostępne w internecie i porównać z bieżącą sytuacją, by uświadomić sobie, że choć minęły lata, problemy nie zniknęły. Pogarszające się warunki zatrudnienia oraz ogólna niewydolność metod zarządzania placówką przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami były i są przedmiotem niezadowolenia ze strony pracowników. Mimo wielokrotnych apeli do kierownictwa, zgłaszane problemy były notorycznie ignorowane przez przełożonych.

Wobec ich bierności, dramatycznego niedoboru kadry i pogłębiającego się kryzysu, 29 stycznia 2025 roku powołaliśmy do życia Komitet Założycielski OZZ Inicjatywa Pracownicza. Postanowiliśmy wspólnie zawalczyć o poprawę naszych warunków pracy oraz polepszenie sytuacji zwierząt, które przebywają pod naszą opieką. Niezwłocznie po zawiązaniu Komisji przedstawiliśmy pracodawcy nasze postulaty – była to lista żądań, w których zawarliśmy najbardziej palące potrzeby, takie jak:

  • żądanie podwyżek, 
  • zwiększenie liczby etatów, 
  • sprecyzowanie oczekiwań dotyczących wydajności, 
  • uczciwe wynagradzanie nadgodzin, 
  • przywrócenie dodatków (stażowego oraz za pracę w szczególnych warunkach),
  • likwidację premii uznaniowej (będącej składnikiem wynagrodzenia i często równającej do ustawowej minimalnej pensji), 
  • dodatek za szkolenie nowych pracowników,
  • udział reprezentanta pracowników w spotkaniach zarządu.

W odpowiedzi na nasze postulaty KTOZ zaprzeczył istnieniu opisanych przez nas problemów. Reprezentanta naszego związku zaproszono na jedno spotkanie zarządu oraz zadeklarowano, że o ile w chwili obecnej nie obowiązuje dodatek stażowy, to „po przeanalizowaniu sytuacji finansowej Schroniska, rozważymy ten pomysł”. Na tej deklaracji się skończyło.

Wyczerpałeś limit nadgodzin? Pracuj za darmo!

„Obecnie nie ma takiej sytuacji, aby pracownicy (...) nie mieli wypłacanego wynagrodzenia. Jeżeli ktokolwiek nie otrzymał dodatku, to jedynie w takiej sytuacji, w której nie zgłosiłby kierownictwu, że danego dnia został dłużej i nie wypełniłby dokumentu” – w ten sposób KTOZ odniósł się do naszego postulatu dotyczącego uczciwego wynagradzania nadgodzin. W rzeczywistości wspomniana procedura była wdrażana jedynie w przypadku nadgodzin w dni wolne – zlecone w ten sposób nadgodziny były zapisywane i odpowiednio wynagradzane.

W drodze zapewnienia sobie wynagrodzeń za konieczność zostawania dłużej w pracy, zaczęliśmy wypełniać formularze nadgodzin na konkretne dni – zanegowanie zjawiska przez KTOZ umożliwiło nam ich rozliczanie. W ten sposób udało nam się doprowadzić do właściwego rozliczania nadgodzin – w końcu mieliśmy gwarancję wynagrodzenia za naszą pracę. Prawidłowo zliczane nadgodziny ujawniły jednak kolejną niewygodną prawdę – kilka osób prędko wyczerpało limit nadgodzin na cały rok. Jedna z lekarek została zdjęta z dwóch zmian w grafiku, bo przekraczały one wymiar jej czasu pracy – przez to na jednej ze zmian nie było zatrudnionego lekarza. Sprawy wróciły więc do punktu wyjścia – kto już wyczerpał limit, wciąż zostawał po godzinach, jednak znów za darmo.

Rok przed utworzeniem naszej komisji KTOZ postanowił rozwiązać problem nadgodzin w sposób – w opinii pracowników – nielegalny. Stwierdzono, że płatnych nadgodzin nie będzie, a osoby, które nie są w stanie zrealizować wszystkich zadań podczas ośmiogodzinnej zmiany mają podpisać dokument, w którym oświadczają, że w pracy po godzinach zostają wolontaryjnie. Choć dążymy do zapewnienia naszym zwierzętom najlepszej opieki, żadne z nas nie chce zostawać w pracy dłużej. Wszyscy mamy w domu zwierzęta i rodziny, które czekają na nasz powrót.

Kilkunastu pracowników na 600 zwierząt 

Tymczasem lekarze zatrudnieni w Schronisku regularnie zostają kilka godzin po pracy, by wykonać swoje obowiązki i zapewnić zwierzętom odpowiednią opiekę. To nie są sytuacje marginalne – to nasza codzienność, która trwa od lat. Obecnie w Schronisku przebywa nieco ponad 600 zwierząt. Większość z nich jest chora, wymaga codziennej uwagi i kontroli lekarskiej. Pominięcie podania kolejnej dawki leku lub zastrzyku, czy przeprowadzenia kontrolnych badań zwierzęcia, to prosta droga do pogorszenia się jego stanu a nawet śmierci. Dlatego, choć popołudniowa zmiana kończy się o godzinie 21, lekarze regularnie zostają w pracy do godziny pierwszej, drugiej a nawet trzeciej w nocy. Choć wielokrotnie sygnalizowali, że przez niedobór kadry zmuszani są pozostawać w pracy po kilka godzin dłużej, ich apele były ignorowane lub komentowane: "to proszę wyjść”. Codziennie stawiani jesteśmy więc przed wyborem – pracować za darmo poza określonymi godzinami pracy czy narazić zwierzęta na utratę zdrowia lub śmierć?

W trakcie zmiany wydajemy też zwierzęta właścicielskie, po które zgłaszają się ludzie, którym zaginęły. Co chwilę przyjmujemy również nowe zwierzęta, które do Schroniska przywożą mieszkańcy Krakowa, inspektorzy KTOZ oraz kierowca interwencyjny Schroniska. Gdy przyjeżdża do nas zwierzę po wypadku lub w ciężkim stanie, zatrzymujemy wykonywanie innych obowiązków i udzielamy mu pomocy. W drodze ratowania zwierzęcia, musimy z wielką ostrożnością wykonać szereg działań: założyć wenflon, podać leki przeciwbólowe, pobrać krew, zrobić USG i RTG, wstępnie zdiagnozować problem oraz ulokować zwierzę w Schronisku. W placówce jednak stale brakuje miejsc dla zwierząt. Dlatego do powyższych zadań, często dochodzi nam obowiązek wygospodarowania miejsca w szpitalu. Jeżeli stan zwierzęcia jest zbyt ciężki, by nocowało bez opieki w schronisku, tworzymy stosowny wypis i wysyłamy zwierzę do lecznicy zewnętrznej. Na każdej zmianie zdarzają się sytuacje, które wymagają natychmiastowej interwencji lekarza i pielęgniarzy. Pracujemy na najwyższych obrotach, jednak po ośmiu godzinach pracy pozostają nam jeszcze wyniki badań do interpretacji, dokumenty, które niezwłocznie trzeba wprowadzić do systemu oraz narastająca kolejka zwierząt oczekujących pod drzwiami ambulatorium.

Przychodzimy do pracy chorzy, aby naszej pracy nie musieli wykonywać inni pracownicy. W ambulatorium presja jest największa. Jeśli do pracy nie przyjdzie lekarz, na zmianie pozostaje sam technik. Bardzo często pracownicy, którzy w trakcie pracy zostali ugryzieni przez zwierzę, po pracy idą na SOR zszyć ranę, a następnie – zamiast udać się na przysługujące im L4 – przychodzą do pracy.

Wreszcie: śmierć zwierząt, której świadkami jesteśmy niemal codziennie. Odchodzenie tych, których otaczaliśmy opieką i troską. To wielki ból, z którym musimy mierzyć się na co dzień – ukryte koszta, o których mało się mówi, a które to czynią ten zawód wyjątkowo obciążającym psychicznie.

Jako pracownicy nie mamy udziału w konsultacjach i procesach decyzyjnych dotyczących funkcjonowania Schroniska. W traktowaniu nas przez Zarząd i kierownictwo mieszają się dwa porządki. Jeden schemat zakłada spełnianie wszystkich poleceń przełożonych i nie pozostawia przestrzeni na jakikolwiek głos sprzeciwu ani dyskusji. Równocześnie w większości sytuacji losowych, obarczani jesteśmy winą i odpowiedzialnością za te obszary pracy, w których w rzeczywistości nie mamy żadnej sprawczości.

Zastraszanie pracowników

W ostatnim wywiadzie z prasą prawnik KTOZ Piotr Rachwał, komentował, że nigdy nie dotarły do niego żadne skargi o mobbing. Tymczasem sytuacje celowego upokarzania pracowników niestety miały miejsce niejednokrotnie. Obrazuje je choćby incydent z udziałem śp. prezes Jadwigi Osuch, kiedy to kazała wycierać ręcznikami do sucha zewnętrzne psie wybiegi w deszczowy dzień. Komu mielibyśmy zgłosić takie wydarzenie, skoro od osoby, która tą sytuację spowodowała, zależało czy będziemy dalej pracować, czy zostaniemy zwolnieni lub pozbawieni premii? Dobrze znana jest historia zatrudnionej na stanowisku dyżurnej koleżanki, która w skutek odmowy przyjęcia do Schroniska zwierzęcia z innego miasta (do tego jesteśmy zobowiązani umową z miastem Kraków) została ukarana przymusową zmianą stanowiska, choć postąpiła zgodnie z obowiązującymi wytycznymi. Ostatecznie spowodowało to odejście tej osoby z pracy.

Jesteśmy wykończeni. Mamy dość. Chcemy nieść pomoc zwierzętom w potrzebie, jednak przez złe warunki pracy, ze schroniska odchodzi coraz więcej wartościowych osób. W ostatnim czasie, w wyniku przeciążenia psychicznego i fizycznego, z pracy zrezygnowały wieloletnia lekarka i bardzo zaangażowana pielęgniarz zwierząt. Wiemy, że obsada niebawem straci kolejnych pracowników, którzy już złożyli lub zamierzają złożyć wypowiedzenie. Równocześnie prowadzona rekrutacja nie przynosi właściwych rezultatów – trudno się dziwić, skoro za tak ciężką pracę przysługuje nam tak niskie wynagrodzenie. 

Część z nas wciąż chce pozostać w pracy i walczyć o polepszenie naszych warunków pracy oraz sytuacji zwierząt, pozostających pod naszą opieką. Coraz bardziej zaczynamy się jednak obawiać odwetu ze strony KTOZ za nasze działania na rzecz walki o godne życie. Wiele osób niepokoi się o kończące się niebawem umowy o pracę na czas określony – co jeżeli nie zostaną one przedłużone by ukarać aktywniejszych członków związku i zniechęcić pozostałych do działania? Pracownicy boją się represji i kar, wciąż mając w pamięci jeszcze nie tak dawne zwolnienia z powodu "utraty zaufania”. 

8 października, na pierwszym spotkaniu w ramach sporu zbiorowego, także starano się nas zastraszyć. Odmawiając dyskusji na temat drugiego postulatu, zarząd starał się zmusić nas do podpisania protokołu rozbieżności. Podano, że jeśli nie podpiszemy protokołu, „sprawa zostanie przekazana do Ministerstwa Pracy”. Podczas spotkania Katarzyna Turzańska, skarbnik KTOZ, starała się również zakazać publikowania w internecie informacji o zarządzaniu schroniskiem przez stowarzyszenie. Zagroziła, że jeśli nie przestaniemy mówić o warunkach naszej pracy, stowarzyszenie straci wpływy z 1,5% podatku, wobec czego: „nie będziemy mieć z czego dokładać, więc przyjdzie taki moment, że Państwo w ogóle wynagrodzeń nie dostaniecie”.

Jednak liczby mówią same za siebie: w 2024 rok miasto przeznaczyło 4,6 miliona złotych na program opieki nad zwierzętami realizowany w naszym schronisku (w 2025 aż 8,2 miliona złotych!). Podczas rokowań podano, że w 2024 roku KTOZ dopłacił do miejskich pieniędzy na utrzymanie schroniska 2 miliony złotych. Równocześnie w tym samym roku otrzymał z samych wpływów z 1,5% podatku aż 6,9 miliona złotych!

Na rokowaniach podano również, że miesięczna wartość kosztów, jakie wiązałyby się ze spełnieniem naszego pierwszego postulatu 1200 zł podwyżki wynosi 129 tysięcy złotych. Podano, że stowarzyszenie nie dysponuje takimi środkami. Na co, jeśli nie na nasze wynagrodzenia, KTOZ zamierza wydać pozostałe pięć milionów złotych z 1,5% podatku z zeszłego roku? To my na co dzień opiekujemy się zwierzętami – razem zawalczmy o to, aby przekierować wypracowane przez nas pieniądze do naszych kieszeni! 

Podwyższyć wynagrodzenia i zmniejszyć oczekiwania dotyczące wydajności!

Chcemy dalej opiekować się zwierzętami, jednak do prawidłowej realizacji naszych zadań potrzebujemy być lepiej wynagradzani oraz zmniejszyć oczekiwania dotyczące naszej wydajności – właśnie dlatego wypowiedzieliśmy spór zbiorowy. Czy KTOZ spełni nasze żądania i zacznie prawidłowo zarządzać placówką? 

Dołącz do nas i śledź naszą walkę na stronie Komisja Zakładowa OZZIP - Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie! Im nas więcej, tym większe szanse na spełnienie naszych żądań!

Kontakt: ozzip@schroniskokrakow.pl | tel. 730 880 457 | drugastronasmyczy.pl

Czytaj dalej...

„Przyjdzie taki moment, że Państwo w ogóle wynagrodzeń nie dostaniecie” – pierwsze rokowania w krakowskim Schronisku

W środę 8 października odbyliśmy pierwsze rokowania z Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, które zarządza Schroniskiem dla zwierząt w Krakowie. Po stronie KTOZ na spotkaniu było obecnych dziesięć osób. Oprócz zarządu i pracowników biura, reprezentacja KTOZ objęła także Barbarę Woszczyk, która przedstawiła się jako „radca prawny, mediator z listy Ministerstwa” oraz Katarzynę Miłek – „adwokat, mediator z listy Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej”. Wystawienie tak dużej reprezentacji KTOZ miało na celu zagłuszyć głosy związku – przez całe spotkanie starano się nas zakrzyczeć. Stowarzyszenie odmówiło wyznaczenia liczby reprezentantów odpowiadającej liczebności reprezentacji związku, co odebraliśmy jako brak woli do negocjacji w dobrej wierze.

W spór wkroczyliśmy z dwoma postulatami: 1. Podwyżki o 1200 zł netto dla wszystkich pracowników; oraz 2. Dostosowania oczekiwań w zakresie wydajności i jakości pracy do możliwości pracowników. W kwestii pierwszego postulatu, KTOZ zaproponował nam maksymalnie 200 złotych podwyżki. Związek nie przyjął propozycji – to nie byłyby realne podwyżki, a waloryzacja pensji o wskaźnik inflacji. 

Następnie przeszliśmy do omówienia postulatu dotyczącego wydajności. KTOZ odmówił dyskusji, utrzymując, że chęć doprecyzowania przez nas maksymalnych norm odbiera jako zmianę żądania. Zarząd stowarzyszenia zaczął naciskać na podpisanie przez nas protokołu rozbieżności z pominięciem dyskusji na temat drugiego postulatu. Choć utrzymywaliśmy, że jesteśmy gotowi negocjować w dobrej wierze, starano się nas zastraszyć: usłyszeliśmy, że jeśli nie podpiszemy protokołu, sprawa zostanie zgłoszona do Ministerstwa Pracy. 

Odmówiliśmy podpisania protokołu rozbieżności i jako związek wyszliśmy z biura KTOZ, nie ustalając daty kolejnego spotkania. Powiedzmy to wyraźnie: zarząd nie wykazuje gotowości do realnego dialogu.

Podczas spotkania Katarzyna Turzańska, skarbnik KTOZ, starała się zakazać publikowania w internecie informacji o zarządzaniu schroniskiem przez stowarzyszenie. Zagroziła, że jeśli nie przestaniemy mówić o warunkach naszej pracy, stowarzyszenie straci wpływy z 1,5% podatku, wobec czego: „nie będziemy mieć z czego dokładać, więc przyjdzie taki moment, że Państwo w ogóle wynagrodzeń nie dostaniecie”.

Jednak liczby mówią same za siebie: na 2024 rok miasto przeznaczyło 4,6 miliona złotych na program opieki nad zwierzętami realizowany w naszym schronisku (na 2025 aż 8,2 miliona złotych!). Podczas rokowań podano, że w 2024 roku KTOZ dopłacił do miejskich pieniędzy na utrzymanie schroniska 2 miliony złotych. Równocześnie w tym samym roku otrzymał z samych wpływów z 1,5% podatku aż 6,9 miliona złotych. 

Na rokowaniach podano również, że miesięczna wartość kosztów, jakie wiązałyby się ze spełnieniem naszego pierwszego postulatu 1200 zł podwyżki wynosi 129 tysięcy złotych. Podano, że stowarzyszenie nie dysponuje takimi środkami. Na co, jeśli nie na nasze wynagrodzenia, KTOZ zamierza wydać pozostałe pięć milionów złotych z 1,5% podatku z zeszłego roku? To my na co dzień opiekujemy się zwierzętami – razem zawalczmy o to, aby przekierować wypracowane przez nas pieniądze do naszych kieszeni! 

Czy KTOZ wykaże gotowość do negocjacji w dobrej wierze? Czy członkowie zarządu zaprzestaną prób zastraszania pracowników za otwarte mówienie o naszych warunkach pracy?

Dołącz do nas i śledź naszą walkę na stronie Komisja Zakładowa OZZIP - Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie! Im nas więcej, tym większe szanse na spełnienie naszych żądań!

Kontakt: ozzip@schroniskokrakow.pl | tel. 730 880 457 | drugastronasmyczy.pl

Czytaj dalej...

Nasze schronisko to nie prywatny folwark zwierzęcy dyrekcji! Komisja w Schronisku dla zwierząt w Krakowie wypowiada spór zbiorowy

Jesteśmy pracownikami i pracownicami Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie. Nasza praca to nie tylko opieka nad zwierzętami, ale codzienne mierzenie się z dramatami istot, które zostały porzucone, skrzywdzone lub zapomniane. Karmimy, leczymy, sprzątamy, otaczamy troską i zapewniamy naszym zwierzętom godne życie. My także zasługujemy na godne warunki życia, dlatego powołaliśmy zakładową komisję OZZ Inicjatywa Pracownicza. Jesteśmy przeciążeni pracą, która nie jest wystarczająco wynagradzana. Zrzeszamy się, ponieważ wierzymy, że troska o zwierzęta musi iść w parze z troską o ludzi, którzy się nimi opiekują. 

W piątek 19 września złożyliśmy dyrekcji pismo wypowiadające spór zbiorowy, który rozpocznie się, jeśli dyrekcja nie spełni naszych postulatów:

  1. Podwyżki 1200 zł netto dla wszystkich pracowników;
  2. Określenia minimalnej liczby etatów niezbędnej do funkcjonowania schroniska.

Naszym celem są realne propracownicze zmiany w funkcjonowaniu schroniska, które zapewnią:

  • Godne wynagrodzenia — adekwatne do zakresu obowiązków, wiedzy i doświadczenia.
  • Zatrudnienie większej liczby pracowników, ograniczenie nadgodzin i zagwarantowanie bezpieczeństwa fizycznego oraz psychicznego pracownikom.
  • Transparentność i współdecydowanie — chcemy mieć realny wpływ na decyzje dotyczące organizacji pracy i dobrostanu zwierząt.

Działamy oddolnie, transparentnie i solidarnie. Nasza komisja związkowa to odpowiedź na wieloletnie ignorowanie naszych głosów, przemilczanie problemów i unikanie dialogu przez zarząd KTOZ. 

Dołącz do nas i śledź naszą walkę na stronie Komisja Zakładowa OZZIP - Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie! Im nas więcej, tym większe szanse na spełnienie naszych żądań!


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. | tel. 730 880 457 | drugastronasmyczy.pl

Czytaj dalej...

Jak zakończył się strajk w Jeremias? Podsumowanie

Po 42 dniach zakończył się strajk w fabryce systemów kominowych Jeremias. Osiągnięto porozumienie, które przewiduje łącznie 700 brutto (do styczniowej kwoty 300 zł zarząd dodał 400 zł), 20 minut przerwy i korzystniejszy okres rozliczenia nadgodzin: wszystkie soboty poza jedną w miesiącu rozliczane jako nadgodziny, a nie jak wcześniej darmowe.

Fabryka Jeremiasa w Gnieźnie jest częścią międzynarodowego koncernu, w którym kluczową rolę odgrywa niemiecka spółka Jeremias Abgastechnik GMBH. W pięcioosobowym zarządzie polskiej spółki-córki zasiada trzech niemieckich członków tej międzynarodowej grupy. 

Wybuch strajku poprzedzony był ponad ośmioma miesiącami negocjacji prowadzonych w ramach procedury sporu zbiorowego. Jak doszło do sporu zbiorowego?

Komisja Inicjatywy Pracowniczej w Jeremias powstała w lutym 2021 r. Przystąpiło do niej od razu dużo pracowników, dzięki czemu komisja natychmiast zaczęła prężne działania, które wkrótce przerodziły się w pierwszy spór zbiorowy. W listopadzie 2021 r. udało się dojść do porozumienia z zarządem. Wywalczono wtedy: (1) od 240 do 500 zł podwyżki zależnie od wysokości pensji (najwięcej dla najniżej zarabiających), (2) ujednolicony i uproszczony system premii, (3) skrócenie czasu „przetrzymywania” pracowników w agencjach pracy tymczasowej do maksymalnie 12 miesięcy, (4) coroczne świadczenia urlopowe w wysokości 1000 zł, (5) korzystne zasady otrzymywania dni wolnych. 

Po sporze w 2021 zarząd Jeremias deklarował wolę dialogu z załogą, w celu zajęcia się zgłaszanymi problemami. Dialog okazał się jednak pozorowany. Nowa dyrekcja wprowadziła wyższe normy i nie waloryzowała pensji. Zignorowano petycję większości załogi o skrócenie rocznego okresu rozliczeniowego, który zmusza do pracy w soboty bez dodatkowego wynagrodzenia. W efekcie 3 października 2024 r. komisja naszego związku weszła w spór zbiorowy. W sporze ze strony Komisji Krajowej załogę reprezentowała w sporze Marta Rozmysłowicz i Bartosz Kurzyca.

W reakcji na spór dyrekcja firmy zaczęła organizować cykliczne obowiązkowe zebrania na hali ze wszystkimi pracownikami, głosząc, że spór jest nielegalny(!). Ponadto na masówkach dyrektorzy przedstawiali kryzysową wizję firmy, udowadniali, że kondycja finansowa w Jeremias jest zła i wobec tego postulatów Inicjatywy Pracowniczej spełnić nie można. Zdaniem związku dane przedstawiane przez polski oddział korporacji są niewiarygodne, ponieważ transferuje ona zyski do Niemiec. Jak wynika ze sprawozdań finansowych Jeremias, o ile spółka zależna w Gnieźnie notuje zyski bliskie zeru, spółka-matka międzynarodowego koncernu osiągnęła w ostatnim roku sprawozdawczym rekordowy zysk netto, czterokrotnie go zwiększając w ciągu niecałej dekady. Za dużą część tego zysku odpowiadają pracownicy z Polski. Koszty pracy w naszym kraju są trzykrotnie niższe niż w Niemczech. Innymi słowy, jeden pracownik z Polski wytwarza firmom tyle zysku co trzech niemieckich. Polska spółka-córka czerpie też dochody z ogromnej pomocy publicznej: zatrudnia więźniów opłacanych przez państwo oraz wytwarza część materiałów w dwóch halach produkcyjnych w pobliskim zakładzie karnym w Gębarzewie, zbudowanych za państwowe pieniądze odebrane z wypłat pracujących skazańców. Zarząd wypłaca sobie też coraz wyższe wynagrodzenia, sięgające łącznie 1,8 miliona złotych w rzekomo kryzysowym 2024 roku.

Ostatecznie zarząd odmówił spełnienia żądań wysuniętych przez OZZ Inicjatywa Pracownicza i odpowiedziała na nie represjami: zakazał rozdawania ulotek, zasypywał związkowców bezpodstawnymi pismami-straszakami, rozprowadzał anonimowo petycję pracowniczą z „poparciem dyrekcji” wymierzoną w związek. Co istotne, podczas sporu zwolniono dwóch działaczy Inicjatywy Pracowniczej: lakiernika Dariusza Modrzejewskiego i spawacza Mariusza Piotrowskiego. Przyczyną zwolnienia obu związkowców było m.in. ujawnienie nieprawidłowości w zakresie BHP. Zwolnienia działaczy w trakcie sporu zbiorowego miały też na celu zastraszenie ogółu załogi. O roli kancelarii prawnych zwalczających związki zawodowe pisaliśmy obszernie we wcześniejszych materiałach na temat sporu zbiorowego i strajku w Jeremias na stronie internetowej ozzip.pl.

Jeszcze przed rozpoczęciem strajku Zespołowi ds. Prawnych OZZ Inicjatywa Pracownicza udało się uzyskać postanowienie sądowe nakazujące niezwłoczne dopuszczenie do pracy Mariusza Piotrowskiego, który oprócz działalności w prezydium komisji IP, pełnił także funkcję zakładowego Społecznego Inspektora Pracy. Dyrekcja zdecydowała się jednak zignorować orzeczenie sądu i nie wpuściła Mariusza na teren zakładu. 

Mimo represji, w zorganizowanym w maju br. referendum strajkowym udział wzięło 67% zatrudnionych, z których stanowcza większość (72,3%) opowiedziała się za rozpoczęciem akcji strajkowej. Tak jak na poprzednich etapach sporu zbiorowego, przez cały czas strajku kierownictwo Jeremiasa próbowało złamać załogę, nieustannie powtarzając, że spór zbiorowy jest nielegalny, strasząc podjęciem działań wobec biorących w nim udział, szykanując związek i odmawiając podjęcia rozmów. Poza zignorowaniem postanowienia sądu w sprawie Mariusza Piotrowskiego dyrekcja podjęła także próbę izolacji strajkujących od reszty załogi za pomocą specjalnie w tym celu wybudowanego ogrodzenia. Presja ta nie złamała jednak pracowników i pracownic. Większa część zatrudnionych na produkcji konsekwentnie odmawiała podjęcia pracy. Utrudnienia ze strony firmy istotnie przedłużyły strajk, jednak ostatecznie zarząd złamał się pod jego skutkami. Po sześciu tygodniach, 14 lipca podpisano porozumienie.

Przez cały czas strajku organizowane były wiece, akcje protestacyjne i blokady dostaw pod zakładem pracy. Strajkujący wraz z delegacją Komisji Krajowej sprowokowali także organizację nadzwyczajnej sesji rady miasta Gniezna poświęconej ściśle sytuacji w Jeremias. Temat strajku był również dwukrotnie przedmiotem dyskusji w sejmie RP ze strony posłów Lewicy i Razem. Ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zgłosiła do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa utrudniania sporu zbiorowego przez Jeremias.

Cała Polska za strajkiem

Strajkujących na miejscu stale wspierały struktury Inicjatywy Pracowniczej oraz organizacje społeczne zrzeszone wraz z komisją Jeremias w Koordynacji Solidarności i Walk: szpital UAM, Amazon, Volkswagen, Fiege Zalando, Auchan, Orlen Serwis, Poznańskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej, stowarzyszenie Czerwoni, grupy lokatorskie z Osiedla Maltańskiego i Osiedla Przyjaźń czy centra społeczne Syrena i Przychodnia. Na wiecach poparcia w Gnieźnie pojawiły się też delegacje innych struktur i koordynacji Inicjatywy Pracowniczej z całego kraju oraz grup sympatyzujących ze strajkiem. Walkę załogi Jeremias wsparły także inne związki zawodowe, w tym m.in. górnicy ze Śląska zrzeszeni w WZZ Sierpień 80. i członkowie OPZZ Konfederacja Pracy z zakładów Solaris Bus & Coach oraz Paroc, gdzie wcześniej udało się przeprowadzić zwycięskie strajki o podwyżki. W akcjach pod Jeremias brał też udział związek Zjednoczeni oraz Ad Rem zrzeszający pracowników sądownictwa. 

Strajk w Jeremias istotnie wzmocniła zbiórka pieniędzy na fundusz strajkowy. Finansowego wsparcia dla strajkujących udzieliło łącznie ponad 1300 organizacji i osób prywatnych. Fundusz strajkowy zasiliły także zaprzyjaźnione związki z całej Europy, w tym szwedzki SAC, włoski ADL Cobas, niemiecki FAU, francuski SUD Solidaires czy hiszpańskie CGT i CNT. Zbiórka publiczna i związkowy fundusz strajkowy pozwolił na wypłatę 200 złotych za każdy dzień strajku dla wszystkich jego uczestników.

Strajk przeciwko niemocy państwa

42 dni strajku w Jeremias ujawniły fundamentalne sprzeczności naszego państwa. Dziś, 36 lat po zmianie ustroju, możliwej tylko dzięki masowym protestom i strajkom pracowniczym, polskie państwo nie może wymóc, aby pracodawcy przestrzegali prawa pracy i prawa do strajku. Prezesi firm otwarcie mówią państwowym inspektorom pracy, że zapłacą kary, ale prawa przestrzegać nie będą. Prawnicy kierownictwa Jeremias negowali ekspertyzy ministerstwa pracy i odmawiali posłom prawa do interwencji poselskiej na terenie zakładu. Polskie państwo przyzwala także, aby firmy wliczały w koszty działalności gospodarczej wydatki na zwalczanie protestów pracowników i łamanie prawa. To samo państwo wszyscy dźwigamy na naszych barkach ciężką, nisko opłacaną pracą i finansujemy podatkami, których płacenia unikają zarządy wielu firm. 

Sukces strajku jest tym większy, że pracodawcy stale ośmieszają polskie państwo. Dlatego koalicja organizacji, które wspierały zwycięski strajk, pragnie na jego fali zmienić przepisy na poziomie krajowym. Domagamy się od posłów i ministrów, aby podjęli następujące działania: 

  1. Uzależnić wysokość kary za łamanie prawa pracy od przychodów, jakie notuje firma. Kary rzędu 2 500, zł tylko zachęcają pracodawców do bezprawia. Jeśli prezesi zakładu uporczywie łamią prawa pracownicze, zwalczają związki zawodowe, utrudniają spory zbiorowe, kary muszą być odpowiednio wyższe — aż do zawieszenia działalności zakładu. Tylko adekwatne kary sprawią, że prezesi firm będą szanować prawo pracy.
  1. Dać narzędzia wymierzania odpowiednio wysokich kar za łamanie prawa w ręce samych pracowników — Społecznym Inspektorom Pracy.
  1. Zakazać ulg podatkowych za usługi prawne zwalczające pracowników i związki zawodowe, na wzór projektu uchwały kongresu USA „No Tax Breaks For Union Busting Act”.

Apelujemy do innych związków zawodowych i sympatyzujących organizacji o poparcie naszych postulatów do władz RP. 

Jarosław Urbański, Bartosz Kurzyca

Czytaj dalej...

Zwycięstwo IP w wydawnictwie Bauer i agencji AKPA!

Po 14 miesiącach zakończył się spór zbiorowy w Wyd. Bauer i agencji AKPA. Podpisaliśmy porozumienie z zarządami obu firm.

Porozumienie podpisane 21 maja kończy 14-miesięczny spór zbiorowy, który rozpoczął się 20 marca 2023 roku. Sformułowaliśmy wtedy trzy postulaty: 1000 zł podwyżki, uruchomienie Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz stworzenie siatki płac. Zgodnie z zapisami, które znalazły się w porozumieniu, 1 lipca ruszy w obu firmach Fundusz Świadczeń Socjalnych. Udało nam się wynegocjować, że w tym roku Fundusz będzie dysponował budżetem w wysokości 75 proc. ustawowego odpisu na każdego pracownika, w przyszłym roku – 85 proc., a w 2027 roku – pełną kwotą (dzisiaj to ok. 2700 zł). Powstał regulamin Funduszu i właśnie zaczynają działać w obu firmach komisje socjalne, które ustalą szczegółowe zasady jego funkcjonowania. Trwają prace nad siatką płac i mają się zakończyć do końca roku. To szczególnie ważne w związku z implementacją dyrektywy UE o jawności płac i walki z luką płacową. 

Walczyliśmy też o podwyżki. Te, które zostały wprowadzone w tym roku, są niewystarczające i stanowią ok. 30 proc. oczekiwań pracowników. Dostaliśmy zapewnienie, że kolejne podniesienie wysokości płac w obu firmach nastąpi w 2026 roku i kolejnych latach. Podczas negocjacji warunków porozumienia postawiliśmy sprawę jasno: jeżeli obietnice nie zostaną spełnione, rozpoczniemy kolejny spór zbiorowy. Wysokie zyski, jakie osiągają obydwie firmy (Wyd. Bauer jest największym wydawcą prasy w Polsce), muszą znajdować odzwierciedlenie w wynagrodzeniach pracowników, którzy te zyski wypracowują. 

Jesteśmy przekonani, że zarządy obu firm już doskonale zdają sobie sprawę z naszej determinacji – pokazały im to nasz upór, narzędzia, po jakie sięgnęliśmy w trakcie sporu (m.in. naciski ze strony międzynarodowych organizacji dziennikarskich oraz związkowców i rady pracowniczej w centrali Grupy Bauer w Hamburgu) oraz strajk ostrzegawczy, w którym wzięło sto osób. Wygraliśmy, ale nie przestajemy patrzeć na ręce pracodawcom!

  

Czytaj dalej...

Spór zbiorowy w Fiege: walka trwa!

Tekst jest częścią niewydanego jeszcze 62 numeru biuletynu Inicjatywy Pracowniczej.

Powstanie komisji

W październiku minął rok od dzikiego strajku w zakładach Fiege/Zalando w Ameryce pod Olsztynem, gdy w obliczu rosnących zamówień, zarząd próbował narzucić pracujące soboty i niekorzystne zmiany w grafikach wielu pracownic i pracowników. W wielu przypadkach było to 6 tygodni z rzędu z pracującą sobotą. Dzięki mobilizacji stanęły wszystkie kluczowe działy magazynu, zatrudniającego ponad dwa tysiące osób, co pozwoliło skutecznie zmobilizować pracownice w walce o swoje prawa. Władze próbowały załagodzić konflikt, organizując fikcyjne negocjacje z załogą, proponując podwyżki, które faktycznie oznaczały wyrównanie pensji do minimalnych stawek, przewidzianych przez prawo na 2024 rok. Strajkujące jednak nie dali się zwieść mglistym zapewnieniom.

W wyniku akcji pracownic i pracowników na jaw wyszły dużo głębsze problemy. Przede wszystkim głodowe zarobki, ale także zbyt wysokie tempo pracy, szkodzące pracującym, niejasny system premii i nagród, brak zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, a także złe warunki BHP w zakresie ochrony osobistej i nadużyć ze strony firm ochroniarskiej. 

Jednak poza podniesieniem ważnych problemów, związanych z warunkami pracy i płacami, trwałym skutkiem wspomnianego strajku w październiku 2023 roku, było powstanie komisji zakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza w Fiege/Zalando, która formalnie powstała miesiąc później. 

Pierwsze działania

O sprawie strajku, sytuacji pracujących oraz o powstaniu komisji zakładowej stało się głośno. Pisały o tym lokalne media. Udało się również zainteresować te o zasięgu ogólnopolskim. Jeszcze w listopadzie 2023 roku, przedstawicielka pracownic i pracowników Dorota Olszewska udzieliła wywiadu w radiu Tok FM. Wspomniany wywiad ujawnił kolejne problemy w zakładzie oraz ujawnił działania nielegalnie  antyzwiązkowe ze strony pracodawcy, gdzie przeszukiwano szafki pracownicze pod kątem ujawnienia materiałów związkowych oraz zakazano rozdawania deklaracji członkowskich dla nowych osób, chcących przystąpić do organizacji. 

W krótkim czasie komisja urosła w siłę. Związek okazał przykład wsparcia i solidarności, gdzie w akcji ulotkowania i zachęcania nowych pracownic i pracowników przed zakładem, brały udział osoby z innych miast, zrzeszonych w innych komisjach, w tym przede wszystkim związkowcy z Poznania. W międzyczasie powołano prezydium komisji, członkinie wzięły udział w XIII Krajowym Zjeździe Delegatów i Delegatek oraz w szkoleniu organizowanym przez grupę szkoleniową Inicjatywy Pracowniczej dotyczącym prawnych aspektów sporu zbiorowego. 

Spór zbiorowy

Szkolenie to pozwoliło przygotować się do dalszego działania i formalnie związkowczynie i związkowcy, zrzeszeni w komisji zakładowej Fiege/Zalando weszli w spór zbiorowy z pracodawcą. Wśród postulatów znajdują się: podwyżki wynagrodzeń o 1000 zł, sprawiedliwy system premii, utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, dwie wolne soboty w miesiącu oraz wolne poniedziałki dla pracowników popołudniowej zmiany w soboty, oraz waloryzacja pensji co najmniej do poziomu inflacji.

Rozmowy były długie i nie przyniosły żadnych konkretów. Pracodawca robił wszystko, aby przeciągać negocjacje. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu wydanym przez władze zakładu, są oni zaskoczeni tempem i decyzją o spisaniu protokołu rozbieżności, mimo że dla pracownic i pracowników, biorących w nich udział jasne jest, że rozmowy nie prowadzą do żadnych konkretów i propozycji rozwiązań, a jedynie kończą się deklaracjami współpracy i kompromisu. W ciągu 4 spotkań zarząd spółki nie przygotował żadnej propozycji, dotyczącej postulatów związkowczyń i związkowców. 

Po ostatnim spotkaniu — ponownie bez jakiejkolwiek woli współpracy ze strony pracodawcy — w październiku, rok po pierwszym strajku w zakładzie, ostatecznie spisano protokół rozbieżności. Było to zakończenie kolejnego etapu sporu zbiorowego, przewidzianego przez polskie prawo, które jest jednym z najbardziej restrykcyjnych i ograniczających prawo do strajku w całej Europie. 

Kolejnym krokiem, jeśli obie strony wyrażą na to zgodę, mogą być mediacje. Jednak po działaniach zarządu spółki widać, że nie są oni skorzy do żadnych ustępstw czy realizacji postulatów załogi. Zdaniem władz zakładów są one zbyt kosztowne, mimo że warunki pracy nie uległy zmianom, a pensje oraz premie, mimo zapowiedzi podwyżek, nadal pozostają  na poziomie niepozwalającym na utrzymanie pracownic, pracowników i ich rodzin.

Kolejnym przykładem działań zarządu Fiege/Zalando jest akcja dezinformacyjna, która ma zniechęcić pracownice i pracowników do popierania przywrócenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, który wciąż jest na liście postulatów komisji zakładowej. Przypominamy: fundusze są wymagane w zakładach, zatrudniających przynajmniej 50 osób. 

Działania zarządu oraz brak jakichkolwiek konkretnych propozycji, odnoszących się do postulatów związkowych, wskazują, że pracodawca nie chce rozwiązać istniejącego sporu zbiorowego w sposób polubowny, przez negocjacje. Po podpisaniu protokołu rozbieżności, spór będzie musiał wejść na kolejne etapy, zmierzające bezpośrednio do rozpoczęcia akcji strajkowej. Jeśli do tego dojdzie, pokażmy, jako związek, naszą solidarność i wsparcie dla dzielnych osób z komisji zakładowej Fiege/Zalando. Rzeczywistość pokazuje, że bardzo często nasze prawa nie są nam po prostu dane, a musimy je wywalczyć. Solidarność naszą siłą!

 

Mateusz Dyjach

Czytaj dalej...

Porozumienie albo strajk! Trwa spór zbiorowy w Jeremias

Tekst jest częścią niewydanego jeszcze 62 numeru biuletynu Inicjatywy Pracowniczej.

Wcześniejsze sukcesy komisji

Komisja IP w Jeremias powstała w lutym 2021 r. Przystąpiło od razu dużo pracowników, dzięki czemu komisja natychmiast zaczęła prężne działanie, które wkrótce przerodziło się w spór zbiorowy. W listopadzie 2021 r. udało się dojść do porozumienia z zarządem. Wywalczono wtedy 1) od 240 do 500 zł podwyżki, 2) ujednolicony i uproszczony system premii, 3) skrócenie czasu „przetrzymywania” pracowników w agencjach pracy tymczasowej do maksymalnie 12 miesięcy, 4) coroczne świadczenia urlopowe w wysokości 1000 zł, 4) korzystne zasady otrzymywania dni wolnych. 

Sukces poprawił także inne warunki pracy w firmie i potwierdził siłę komisji w Jeremias. Dalsze działania związkowczyń i związkowców utwierdziły załogę w przekonaniu, że jest to organizacja godna zaufania. Obecnie, pod koniec 2024 r., komisja cieszy się rekordową liczbą członków.

Czego żądają pracownicy Jeremias?

Po sporze w 2021 zarząd Jeremias deklarował wolę dialogu z załogą, aby zajmować się zgłaszanymi problemami. Dialog okazał się jednak pozorowany. Dyrekcja wprowadziła wyższe normy i nie waloryzowała pensji. Zignorowano petycję większości załogi o skrócenie rocznego okresu rozliczeniowego, który zmusza do pracy w soboty bez dodatkowego wynagrodzenia. W efekcie 3 października 2024 r. komisja weszła w spór zbiorowy. Związkowcy postulują: 1) 800 zł podwyżki, 2) miesięczny okres rozliczenia nadgodzin, 3) wydłużenie płatnej przerwy do 30 minut, 4) przywrócenie sprawiedliwych zasad premiowania.

Podczas zebrania na hali ze wszystkimi pracownikami dyrekcja ogłosiła, że firma jest w złej kondycji finansowej i wobec tego nie może spełnić postulatów. Jak jednak wynika ze sprawozdań finansowych spółki, zarząd w 2023 roku wypłacił sobie większe wynagrodzenia niż w 2022. W dodatku firma redukuje zatrudnienie regularnych pracowników magazynowych, a jednocześnie polega na de facto darmowej sile roboczej — zatrudnieniu skazańców z zakładu karnego w Gębarzewie. Tylko w 2024 roku zarząd otrzymał na ten cel niemal milion złotych publicznej pomocy.
Na zebraniu związkowcy skonfrontowali dyrekcję z kłamstwami i nie dali jej się uciszyć. Zarząd próbował przekonać działaczy, żeby przełożyli spór zbiorowy na listopad. Związkowcy odrzucili apel o zawieszenie sporu, uznając go za próbę „kupienia czasu”, aby zarząd bez zakłóceń przetrwał okres wzmożonej pracy.

Zamiast dialogu – sabotaż!

Podczas pierwszych rokowań dyrekcja zdecydowała się na paraliż dialogu. W tym celu zatrudniła kancelarię Littler. Koncern ten jest znany ze zwalczania związków zawodowych (tzw. union busting). Zarabia za to ogromne pieniądze. Dyrekcja innej firmy zapłaciła w zeszłym roku niemal 250 tys. zł tylko za jeden kwartał świadczenia usług! Littler jest pośrednio finansowany przez polskie państwo, które przyznaje firmom przywilej wpisywania usług prawnych w koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

Nowy adwokat uzależnił rokowania od podpisania zobowiązania, zgodnie z którym wszystkie rozmowy między szefostwem a związkiem będą „tajemnicą spółki”. Dotyczyłoby to wynagrodzeń, regulaminów i innych kwestii omawianych na spotkaniach. To uniemożliwiłoby praktycznie działalność związkową, bo działacze nie mogliby rozmawiać o kondycji firmy nawet z załogą. Umowa miała obowiązywać pod groźbą kary 25 tys. zł za każde złamanie poufałości i przekazanie informacji określonych mianem tajemnicy przedsiębiorstwa przez pracodawcę zgodnie z jego uznaniem.

Delegaci związku nie zgodzili się na podpisanie tak absurdalnego zakazu. Próbowano więc uniemożliwić reprezentantom z komisji krajowej udziału w rozmowach, dopóki oni nie podpiszą zobowiązania. Przedstawiciele komisji Jeremias i wysłannicy komisji krajowej solidarnie odrzucili także i to żądanie — utrudnianie kontaktu z załogą i odcinanie od pomocy centrali związku to prosta droga do całkowitej zależności pracowników od woli dyrekcji.

Oprócz tego zarząd posunął się do innych prób rozbicia związku — zakazywał rozdawania ulotek, zasypywał związkowców bezpodstawnymi pismami-straszakami, rozprowadzał anonimowo petycję pracowniczą z „poparciem dyrekcji” wymierzoną w związek. 

 

Dość zwalczania związków zawodowych! Udany protest pod zakładem

W reakcji na próby zastraszania związku i paraliżu sporu, 26 października załoga fabryki zorganizowała pod siedzibą spółki w Gnieźnie największy wiec pracowniczy od początku III RP w tym mieście. Uczestniczyła w nim znaczna większość pracowników produkcji i magazynu Jeremias oraz delegacje związkowe z innych zakładów pracy, w tym czarne koty z Amazon, Volkswagen, Nielsen, Danfoss, Orlen oraz lokalne załogi z Konfederacji Pracy w Panasonic i z Solidarności w Velux. Łącznie pod zakładem zebrało się aż 250 osób. Produkcja i magazyn Jeremias dały przykład jedności oraz zaapelowały do pracowników biurowych spółki o odwagę i dołączenie do działań.

Protest był odpowiedzią na próby zastraszania komisji zakładowej przez dyrekcję Jeremias i sprzeciwem wobec działalności koncernu Littler w Polsce. Związek domagał się od dyrekcji porozumienia na rzecz poprawy warunków, nawet kosztem wyrzucenia prawników Littlera. Jak ujęło to prezydium komisji: „Niech zarząd wbije sobie do głów — nie jesteśmy frajerami. Porozumienie albo strajk”.

Co dalej?

Po proteście związek przejął inicjatywę. Kolejne dwie tury rokowań odbyły się bez udziału prawników z Littlera. Dyrekcja odpuściła również podpisanie przez związek „klauzuli poufności” jako warunku rozmów.
Mimo tego zarząd dalej „nie uznaje” sporu zbiorowego i twierdzi, że strony po prostu „spotykają się”, aby uprawiać „dialog” w jakimś nieokreślonym trybie. Dyrekcja nie złożyła żadnej poważnej propozycji w odpowiedzi na postawione żądania. Wobec tego delegacja komisji spotkała się z ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Związek przedstawił sztabowi ministry dokumentację z dotychczasowego przebiegu sporu oraz dowody utrudniania prowadzenia rozmów przez zarząd Jeremias.

W wyniku braku porozumienia z dyrekcją na etapie rokowań związkowa reprezentacja Jeremias uznała ten etap za wyczerpany, domagając się przejścia do kolejnej fazy — mediacji z udziałem mediatora z listy ministerstwa pracy. Firma zgodziła się na mediatora, nadal jednak nie uznając istnienia sporu. Celem dyrekcji jest zabezpieczenie się przed strajkiem w razie braku porozumienia. Związek jest pewny, że firma zamierza manipulować pracowników, wmawiając im, że wszelkie akcje protestacyjne związku i sam strajk jest nielegalny.

Mimo to związkowcy są zdeterminowani do walki o realną poprawę warunków pracy. Jeśli pracodawca dalej nie będzie uznawał sporu zbiorowego, nie spełni żądań i nie zaproponuje godnego kompromisu, związek jest gotowy przeprowadzić referendum strajkowe i, jeśli tak załoga zagłosuje, zatrzymać produkcję. Redakcja zamyka ten tekst 20 listopada w trakcie trwania sporu. Aktualne informacji o walce załogi znajdziecie na Facebooku komisji @OZZIPJEREMIAS

 

Zuzanna Jędrzejowska, Bartek Kurzyca

Czytaj dalej...

Jak walczyć o lepsze płace w kulturze? Bilans warszawskich sporów zbiorowych

Na początku bieżącego roku w czterech warszawskich instytucjach kultury rozpoczęły się spory zbiorowe. Pracownicy i pracownice Muzeum Warszawy, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Historii Żydów Polskich Polin oraz Sinfonii Varsovii zażądali podwyżek płac zasadniczych, oraz corocznej waloryzacji wynagrodzeń. Po pół roku negocjacji, demonstracji i protestów udało się zawrzeć porozumienia, na podstawie których wzrosną wynagrodzenia.

Na tle spokoju, jaki panuje na polu stosunków pracy w większości instytucji kultury, warszawskie spory zbiorowe są wydarzeniem wyjątkowym. Przyjęło się bowiem, że branża kultury w Polsce, w odróżnieniu od edukacji czy ochrony zdrowia jest tą częścią sektora publicznego, która nie strajkuje, nie demonstruje ani nie walczy w sposób zdecydowany o interesy osób zatrudnionych.

Czy tegoroczne spory zbiorowe są sygnałem zmieniających się nastrojów wśród pracowników i pracownic instytucji kultury? Na ile zawarte porozumienia spełniają żądania, które były podstawą do rozpoczęcia sporów? Jakie wnioski i lekcje na przyszłość możemy wyciągnąć z walk prowadzonych przez personel Sinfonii Varsovii i trzech stołecznych muzeów?

O tym wszystkim chcemy porozmawiać na związkowym spotkaniu dyskusyjnym w sobotę 23 listopada.

 W panelu dyskusyjnym udział wezmą:

  • Zofia Ledzion, Komisja Zakładowa Inicjatywy Pracowniczej przy Sinfonii Varsovii,
  • Melissa Czaplicka, Komisja Zakładowa Inicjatywy Pracowniczej przy Muzeum Warszawy,
  • Paweł Nowożycki, Komisja Zakładowa Inicjatywy Pracowniczej przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej,
  • Mateusz Hędowski-Szczepaniak, Komisja Zakładowa Inicjatywy Pracowniczej przy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Prowadzenie: Jakub Grzegorczyk, Komisja Krajowa OZZ IP.

Do zobaczenia w Domu Kultury Śródmieście!

Czytaj dalej...

Spór zbiorowy w NielsenIQ

Na początku 2023 roku grupka roszczeniowych korposzczurów niskiego szczebla zamarzyła sobie, że chciałaby zarabiać więcej pieniędzy. Drakońskie polskie prawo wręczyło im do tego idealne narzędzie w postaci instytucji sporu zbiorowego. 

Taka mniej więcej musiała być reakcja polskiego zarządu zlepku korporacji tworzących NielsenIQ na pismo ze strony koalicji związków zawodowych Inicjatywa Pracownicza i Konfederacja Pracy oświadczające, że organizacje związkowe, mając dość paroletniej stagnacji płac i pogłębiającej się polityki oszczędności na pracownikach, wchodzą ze spółkami ACNielsen Polska i Nielsen Services Poland w spór zbiorowy. Pismo to zostało wystosowane na początku lutego 2023 roku. Przez kolejne trzy miesiące zarządy obu spółek (reprezentowane przez te same osoby) nabrały wody w usta, odmawiając rozpoczęcia rokowań i twierdząc, że spór zbiorowy nie zaistniał. Do pierwszego spotkania w ramach sporu doszło w połowie maja, dopiero po tym jak spółkom udało się zatrudnić, być może znaną niektórym z Was kancelarię PCS Littler, słynącą z posuwania się do (a być może i przekraczania) granic prawa w celu zwalczania związków zawodowych.

 

Nasze postulaty, z pominięciem dwóch szczegółowych, które dotyczyły wyłącznie wąskiej grupy pracowników zrzeszonych w Konfederacji Pracy, prezentowały się następująco:

  1. Podniesienie wynagrodzenia zasadniczego o 2 500 zł brutto dla wszystkich pracowników, w związku z galopującą inflacją i nieprzerwanie rosnącymi marżami firmy (przedstawiona kwota miała stanowić punkt wyjścia do negocjacji);
  2. Wprowadzenie corocznych wyrównań inflacyjnych, po uzgodnieniu ostatecznej kwoty podwyżki ze związkami zawodowymi;
  3. Wprowadzenie transparentności wynagrodzeń poprzez rokroczne podawanie do wiadomości wszystkich pracowników widełek wynagrodzeń na każdym stanowisku wraz z informacją o systemie premiowania i pozapłacowych składnikach wynagrodzenia 
  4. Wprowadzenie dodatków stażowych w wysokości 10% wynagrodzenia po 5 latach pracy oraz 20% po 10 latach pracy. 
  5. Przeprowadzenie konsultacji treści regulaminu pracy zdalnej ze związkami zawodowymi (ten postulat został dodany później, jako że pracodawca przez trzy miesiące od wystąpienia sporu zbiorowego nie tylko ignorował jego istnienie, ale pozwolił sobie również zignorować przepisy polskiego prawa, ogłaszając w tym czasie regulamin pracy zdalnej całkowicie samowolnie).

 

Do dnia dzisiejszego z powyższych postulatów spełniony został wyłącznie ostatni, a to wyłącznie po wezwanej przez nas kontroli PIP, która nakazała pracodawcy podjęcie rozmów ze związkami zawodowymi. 

W ramach rokowań między stronami odbyło się 5 spotkań na przestrzeni 7 miesięcy. Podczas tych spotkań pracodawca nie podjął żadnych działań przybliżających nas do osiągnięcia porozumienia w zakresie któregokolwiek z wymienionych postulatów (ostatni postulat został spełniony nie za pośrednictwem rokowań, a wyłącznie po interwencji instytucji państwowej). Zamiast tego rokowania były w sposób dość oczywisty przedłużane w złej wierze. Podczas drugiej rundy rokowań (28 czerwca 2023 r.) pracodawca poświęcił większość czasu przewidzianego na rozmowy besztaniu przedstawicieli Inicjatywy Pracowniczej za roszczeniowość i działanie na niekorzyść obu spółek poprzez rzetelne informowanie pracowników w mediach społecznościowych o postępach (a raczej ich braku) w prowadzeniu sporu. Przez kolejnych kilka spotkań nie doszło do żadnych konkretnych negocjacji w temacie wymienionych postulatów, jako że pracodawca domagał się czasu na zakończenie i zapoznanie się z wynikami zamówionego jeszcze przed zaistnieniem sporu audytu wynagrodzeń w branży. Gdy zapowiadany jako lek na całe zło audyt dobiegł nareszcie końca, okazało się, że w ogóle nie obejmował ok. 80% osób zatrudnionych w firmie i był tym samym całkowicie bezużyteczny. Zresztą, wyniki czy nawet metody prowadzenia tego audytu nie zostały nam nawet przedstawione, podczas jednego z ostatnich spotkań w ramach rokowań pracodawca odczytał wyłącznie te fragmenty, które sam uznał za stosowne. 

Na żadnym ze spotkań na przestrzeni od maja do września 2023 roku pracodawca nie raczył podjąć negocjacji co do kwoty ewentualnych podwyżek, wysokości dodatków stażowych czy wprowadzenia transparentności wynagrodzeń. W związku z tym strona związkowa podjęła decyzję o zamknięciu pierwszego etapu sporu, podpisaniu protokołu rozbieżności i przejściu do mediacji z udziałem wyznaczonego przez Ministrę Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mediatora. Wola ta została przedstawiona już podczas spotkania 25 września, jednak ostateczna decyzja o zamknięciu rokowań została odroczona na wyraźną prośbę pracodawcy. Podczas kolejnego spotkania 7 listopada, gdy pracodawca po raz kolejny nie raczył nawet podjąć rozmów o spełnieniu któregokolwiek z pozostałych 4 postulatów, rokowania zostały oficjalnie zamknięte. Strona związkowa miała już przygotowaną swoją propozycję protokołu rozbieżności podczas tego spotkania, pracodawca nie raczył jednak nawet na nią spojrzeć i zapowiedział dostarczenie własnej wersji dokumentu w przeciągu kilku następnych dni. Nie uczynił tego przez kolejne dwa tygodnie. W tym momencie stwierdziliśmy, że mamy już serdecznie dosyć kopania się z koniem i dostarczyliśmy pracodawcy jednostronny protokół rozbieżności. Pracodawca przez kolejny miesiąc nie uczynił nic, by posunąć sprawę naprzód (nie dostarczył propozycji mediatora, nie zaproponował wspólnego pisma do ministerstwa), w związku z czym w pierwszej połowie grudnia samodzielnie zwróciliśmy się o wyznaczenie mediatora do drugiego etapu sporu zbiorowego przez Ministrę.

Wierzcie lub nie, ale dopiero po wyznaczeniu mediatora sprawy przybrały naprawdę groteskowy wymiar. Po 31 stycznia, kiedy to odbyło się wstępne spotkaniu mediatora z obiema stronami sporu oddzielnie, pracodawca całkowicie odmówił dalszej współpracy. Kilkukrotne prośby ze strony mediatora o dostarczenie dokumentów niezbędnych do prowadzenia mediacji zostały całkowicie zignorowane przez pracodawcę. Mediator zasugerował, byśmy ograniczyli listę dokumentów, których oczekujemy od firmy, na co przystaliśmy, chcąc okazać dobrą wolę. Niestety, również ta nowa, znacznie odchudzona lista, została przez pracodawcę odrzucona. Pracodawca w ostatnim miesiącu stwierdził, że może się spotkać ze stroną związkową wyłącznie w celu zamknięcia etapu mediacji, mimo że do mediacji de facto w ogóle nie doszło! Dość powiedzieć, że sam mediator (osoba związana z Konfederacją Lewiatan!) uznał decyzję pracodawcy za absurdalną.

I tak to wygląda na dzień dzisiejszy. Powyższy przebieg całego procesu daje, moim zdaniem, jasno do zrozumienia, że cała instytucja sporu zbiorowego to wyłącznie uperfumowany trup, mający na celu utrudnienie i obrzydzenie stronie społecznej organizacji strajków w celu ubiegania się o sprawiedliwe i godne traktowanie przez wielki biznes. Słyszałem na spotkaniach regionalnych komisji o sporach, które zakończyły się pomyślnie z punktu widzenia pracowników, ale niestety sam nie miałem jeszcze okazji doświadczyć takiej sytuacji. Dla naszej komisji jedynym pozytywnym efektem tej półtorarocznej przepychanki jest ogromny wzrost zainteresowania działalnością związkową wśród pracowników, co przełożyło się na ponad trzykrotny wzrost liczby członków naszej organizacji (obecnie około 100 osób, przy około 30 osobach na koniec 2022 roku). Zamierzamy w dalszym ciągu rozwijać się pod tym względem i przekuwać srogie wkurwienie jawnie lekceważącą postawą pracodawcy na wzmożoną działalność protestacyjną (etap mediacji daje nam dodatkowe pole manewru w tej kwestii). Mimo to, szanse na wygranie referendum strajkowego w naszym zakładzie pracy są dość mizerne. Jeśli więc miałbym dać na koniec jakąś radę innym komisjom, rozważającym otwarcie sporu zbiorowego w swoim miejscu pracy, brzmiałaby ona tak: Chcecie sporu zbiorowego? Szykujcie się na strajk!

 

Jan Złotnicki

prezydium Komisji Międzyzakładowej przy Nielsen Media oraz NielsenIQ

Czytaj dalej...

Składamy żądania do Fiege Zalando!

26 lipca komisja Inicjatywy Pracowniczej działająca przy Fiege Zalando przedstawiła pracodawcy pięć żądań na podstawie przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Dzisiaj mijają 2 tygodnie od momentu złożenia pisma, co oznacza, że oficjalnie rozpoczął się spór zbiorowy.

Czego żądamy?

  1. Domagamy się godnych zarobków. Żądamy podwyżki wynagrodzenia zasadniczego pracowników magazynowych bezpośrednio odpowiedzialnych za czynności magazynowe o 1000 złotych brutto od dnia 1 lipca 2024 r.
  2. Domagamy się utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Żądamy utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych dla Pracowników zatrudnionych w Centrum Dystrybucyjnym Ameryka 30 pod Olsztynkiem od 1 stycznia 2025 r.
  3. Domagamy się zmiany grafiku pracy. Żądamy przywrócenia harmonogramu pracy sprzed 23 października 2024 r., tj. przywrócenia dwóch wolnych sobót w miesiącu kalendarzowym i wolnego poniedziałku po drugiej zmianie przypadającej w sobotę począwszy od 1 października 2024 r.
  4. Domagamy się sprawiedliwych zasad premiowania. Żądamy skonsolidowania zasad premiowania obowiązujących na zakładzie — przy zachowaniu dotychczasowej wysokości premii — i oparcie jej na obiektywnych, weryfikowalnych zasadach, niezależnych od uznania pracodawcy.
  5. Domagamy się waloryzacji zarobków. Żądamy corocznej waloryzacji wynagrodzeń wszystkich pracowników magazynowych i administracyjnych o co najmniej wysokość stopy inflacji w każdym roku jako podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego, począwszy od 1 stycznia 2025 r.

Wyznaczyliśmy też termin strajku: 23 października.

 

Wesprzyj nas w naszych działaniach i już dzisiaj wstąp w nasze szeregi!

Chcesz nas wesprzeć? Wypełnij ankietę pracowniczą: https://docs.google.com/forms/d/1gWPsPaYtFYG6hkxBkbFWgh5coetyGpw-CD8rJKzh2gQ/viewform?edit_requested=true

Link do deklaracji członkowskiej: https://fiege.ozzip.pl/

Czytaj dalej...

Porozumienia w warszawskich sporach zbiorowych w kulturze: Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Muzeum Warszawy

Wieści z warszawskich sporów zbiorowych w kulturze!

22 lipca Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie podpisała porozumienie mediacyjne, które zakończyło trwający od 8 marca br. spór zbiorowy w tej samorządowej instytucji kultury. Więcej przeczytacie na Bieduj w Kulturze!

Co udało się wywalczyć?

  • Rozłożoną w czasie 20%-ową waloryzację wynagrodzeń zasadniczych dla wszystkich pracowników i pracownic Muzeum (od kwietnia 2024 r. do stycznia 2025 r.). Po kwietniowej 10%-owej waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych, pracownicy i pracownice otrzymają w lipcu około 390 zł netto stałej podwyżki wynagrodzenia zasadniczego w przeliczeniu na pełny etat. Ostatnia podwyżka, mająca dorównać do brakujących 10% waloryzacji wynagrodzenia zasadniczego (po odjęciu lipcowych podwyżek), zaplanowana jest na styczeń 2025 r. Środki potrzebne na ten cel zostały zagwarantowane przez wpisanie w projekt planu finansowego instytucji na 2025 r.
  • Mechanizm waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych od stycznia 2025 r. Pomimo braku w tej chwili mechanizmu prawnego, który umożliwiałby coroczną waloryzację wynagrodzeń, począwszy od 2025 r. odbywać się będą coroczne spotkania dyrekcji z zakładową organizacją związkową dotyczące waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych podczas planowania przyszłorocznego budżetu instytucji (w zgodzie z obowiązującymi zarządzeniami).

Życzymy Komisjom Zakładowym przy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz Muzeum Warszawy wytrwałości, oraz sukcesów w trwających sporach zbiorowych, pomimo nacisków ze strony Biura Kultury. Deklarujemy gotowość wsparcia i dalszych wspólnych działań mających na celu poprawę warunków pracy i płac pracowników kultury!


 

26. lipca Komisje Zakładowe OZZ „Inicjatywa Pracownicza”, NSZZ „Solidarność” oraz OPZZ „Konfederacja Pracy” przy Muzeum Warszawy podpisały porozumienie kończące spór rozpoczęty 8 marca br. Spośród trzech muzeów, których walkę opisujemy na facebookowej stronie Bieduj w kulturze, MW to jedyna instytucja w pełni finansowana od wielu lat przez m.st. Warszawa.

Co udało się wywalczyć?

  • Podział 3049500 zł przyznanych przez Radę Miasta st. Warszawy 20. czerwca br. na wynagrodzenia pracowników i pracowniczek Muzeum Warszawy.

Komentarz: Przyznanie tych pieniędzy oznaczało konieczność zmiany regulaminu wynagradzania Muzeum Warszawy. Taka zmiana musi być każdorazowo konsultowana z organizacjami związkowymi działającymi w miejscu pracy. Najważniejszym celem komisji zakładowych przy MW było ustalenie dolnego progu wynagrodzenia zasadniczego w I kat. zaszeregowania (dla pracowników zarabiających najmniej) na 5500 zł brutto płacy zasadniczej. Poza tym związki zaproponowały zwiększenie pensji o min. 20% do 36% dla pracowników w kat. I-IV (a więc wszystkich poza Kierownikami oraz Dyrekcją). Ostatecznie dla poszczególnych kategorii wynagrodzeń strony ustaliły następujące progi oraz średnią wysokość zwiększenia pensji:

I 5100 - 5800 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 25%

Dla pracowników zatrudnionych na stanowisku opiekuna ekspozycji oraz pracownika obsługi technicznej minimalne wynagrodzenie nie będzie niższe niż 5300 zł.

Dla pracowników zatrudnionych na stanowisku kwalifikowanego opiekuna ekspozycji minimalne wynagrodzenie nie będzie niższe niż 5460 zł.

II 5500 zł - 6600 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 30%

III 6000 zł - 7500 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 34%

IV 6900 zł - 8100 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 36%

V 6900 zł - 8900 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 35%

VI 8200 zł - 9700 zł, przy czym strony ustalają, że średnia wysokość podwyżek będzie wynosiła 27%

  • Wspólne wystąpienie do organizatora w celu uzyskania dodatkowych środków w ramach dotacji podmiotowej umożliwiających waloryzację wynagrodzeń od 1 stycznia. 2024 r.

Komentarz: Organizacje związkowe przy MW od początku sporu żądały 35% wzrostu pensji z wyrównaniem od stycznia 2024 dla każdego pracownika i pracowniczki. Wciąż celem działania związków przy MW jest to, by straty, które pracownicy i pracowniczki ponieśli i ponoszą na skutek skumulowanej inflacji były w większym stopniu rekompensowane. Potrzeba dalszych negocjacji z Miastem w sprawie wprowadzenia mechanizmu umożliwiającego waloryzację o wskaźnik inflacji w stołecznych instytucjach kultury.

  • Wydzielenie z Funduszu płac 400 000 zł rocznie z przeznaczeniem na nagrody uznaniowe, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że Dyrektor/ka wykorzysta w każdym roku pełną kwotę na Nagrody uznaniowe.

Podsumowanie

Komisje zakładowe przy MW dostrzegają wyraźny wzrost wynagrodzeń na stanowiskach pracowników i pracowniczek muzealnych, ale wciąż widzą  problem niewystarczającego wzrostu wynagrodzeń wśród osób zarabiających w MW najmniej. Bardzo dużą przeszkodą w osiągnięciu porozumienia do końca mediacji było to, że strona związkowa i Pracodawca różnie interpretowali fakt kolejnych zmian wysokości pensji przy okazji wzrostu minimalnego wynagrodzenia, zwłaszcza w styczniu 2024 r. Zdaniem pracodawcy środki przekazane przez Miasto celem sfinansowania zwiększenia minimalnej powinny być wliczane do podwyżek w MW. Związki stoją na stanowisku, że „zalegalizowanie” pensji to nie podwyżka.

Zdaniem przedstawicieli i przedstawicielek KZ OZZ Inicjatywa Pracownicza i KZ OPZZ "Konfederacja Pracy" rozmowy były bardzo trudne. Strona społeczna była stawiana w roli opiniodawcy nie zaś podmiotowego partnera, który wnosi pełnowartościowe propozycje zmian skonsultowanych bezpośrednio z załogą. Porozumienie zostało podpisane, jednak nie wszystkie organizacje związkowe przy MW są zadowolone z jego przebiegu, zważywszy na dużą presję czasową i brak zapewnień ze strony Pracodawcy, że pensje zostaną podwyższone (zgodnie z sugestią Miasta) od lipca br. Strona związkowa zdecydowała się na zakończenie sporu głównie w trosce o dobro załogi i jak najszybszą wypłatę podwyżek.

Pragniemy na koniec podkreślić, że z zasady rokowania, mediacje i inne negocjacje zbiorowe nie są tajne!

  • Przedmiotem naszego sporu jest podział środków publicznych — to z zasady powinna być informacja publiczna, a nie tajemnica przedsiębiorstwa, a dostęp do tej informacji powinna mieć też opinia publiczna;
  • Organizacja zakładowa zgodnie z Ustawą o Związkach Zawodowych (art 26 ust 2) ma za zadanie zajmować stanowisko wobec pracodawcy i załogi w sprawach zbiorowych praw i interesów - nasze związki są demokratyczne i transparentne i przyjmują, że ich obowiązkiem jest szerokie informowanie o swoich działaniach w tym wszelkich negocjacjach z pracodawcą. To przyjęta w Inicjatywie Pracowniczej zasada wynikająca z ustawowej niezależności związku od pracodawców i władz państwowych;
  • Formą zajmowania tego stanowiska jest publikowanie w związkowych mediach i mediach społecznościowych informacji o tym co się dzieje w ramach sporu, czego żąda związek, jakie ma stanowisko i co na to pracodawca.

Solidaryzujemy się z pracownicami i pracownikami Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, którzy proces mediacji mają jeszcze przed sobą.

Pragniemy również podziękować naszym Koleżankom i Kolegom z pozostałych instytucji w sporze. Bez Was ta walka byłaby dużo trudniejsza, o ile nie niemożliwa. Dzięki za każde wsparcie, każdą wskazówkę i wszystkie wspólne akcje. Ogromne podziękowania dla Komisji Krajowej OZZ Inicjatywa Pracownicza.

Czytaj dalej...

Trwa spór zbiorowy w NielsenIQ!

25 lipca Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Nielseniq / Nielseniq Workers' Initiative razem z Konfederacją Pracy w Nielsen Services Poland zakończyły etap mediacji w ramach sporu zbiorowego, podpisując protokół rozbieżności.

 

Co udało się dotychczas wywalczyć? 

  • Przeprowadzenie pominiętych wcześniej konsultacji regulaminu pracy zdalnej — postulat został spełniony po interwencji Państwowej Inspekcji Pracy, która wykazała, że wdrożenie regulaminu bez konsultacji ze związkami zawodowymi było naruszeniem prawa.
  • Wliczenie czasu transportu dla pracowników terenowych — żądanie wliczenia do czasu pracy transportu do i między placówkami zostało słusznie spełnione, jednak dotyczy to jedynie grupy pracowników terenowych.
  • Likwidacja bezpośredniego nadzoru aplikacji monitorującej nad zleceniobiorcami — również dotyczy jedynie kilkudziesięciu pracowników terenowych. Niejasny pozostaje też status realizacji tego postulatu.

Pomimo starań i prób osiągnięcia kompromisu przez stronę związkową, Pracodawca konsekwentnie odmawiał jednak spełnienia najistotniejszych z punktu widzenia wszystkich pracowników postulatów w jakimkolwiek zakresie:

  1. Podwyżek wynagrodzeń — strona związkowa zaproponowała kwotę podwyżki dla wszystkich pracowników w kwocie 2500 zł brutto, licząc na negocjacje w dobrej wierze i ustalenie kwoty, która jest akceptowalna dla każdej ze stron. Pracodawca podczas rokowań i mediacji nie podjął żadnych negocjacji, nawet w odpowiedzi na prośbę podania dowolnej kwoty podwyżki, jaką byłby skłonny zaproponować;
  2. Dodatków stażowych — obecnie funkcjonuje jednorazowa premia wynosząca 500 złotych brutto za 5- letni staż pracy;
  3. Transparentności wynagrodzeń — pracodawca wprowadzi te rozwiązania dopiero wtedy, kiedy nakaże mu to powszechnie obowiązujące prawo;
  4. Wyrównań inflacyjnych — zdaniem pracodawcy jest to rozwiązanie nierynkowe.

Kolejnym krokiem przewidzianym prawnie w ramach sporu zbiorowego jest organizacja referendum strajkowego, o którego przebiegu będziemy Was wkrótce informować.

Czytaj dalej...

SUPPORT THE STRIKE IN THE BIGGEST METAL PACKAGING MANUFACTURER IN POLAND!

On Thursday June 20th, we started a strike at CanPack Food and Industrial Packaging, the biggest manufacturer of metal packaging in Poland. We ask you to support our strike fund

Our union organized the first strike in the history of CANPACK FIP corporation in Poland. It is the result of a collective dispute with the company's management which we entered in March 2024. We demand a 14.4% increase of our salaries on average,with a special focus on the lowest-paid employees. Because of our hard work, the company doubled its net profit from 8M euro (37M pln) to 15.5M euro (67M pln) in the period of 2020-2023. The parent company CANPACK SA, to which part of CANPACK FIP's profits are transferred, recorded a net profit of 92M euro (400M pln) in 2023, 25M euro (100M pln) more than in 2022. 

As of Saturday 22.06, almost entire crew at all shifts strikes at the Brzesko factory. On the first day, the strike also escalated to a second factory in Debica, where almost entire afternoon and night shifts stood down. 

Currently, the main challenge to continue the strike is our poor financial situation. Nearly half of the workers here earn Polish minimum wage (circa 830 eur). Our union is supporting us financially, but even with that support, a week-long strike could mean that we won't be able to pay our bills. Therefore, to enable us to continue our struggle, we’re asking for your financial support.

For this purpose, we launched an online fundraising: 

https://zrzutka.pl/en/b5vmsf

If you encounter any problem with transferring money through this site, contact us at Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. or you can also send it directly to our bank account:

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Kościelna 4, 60-538 Poznań, Poland

IBAN PL88 2130 0004 2001 0577 6570 0001
Code BIC/SWIFT: INGBPLPW

Volkswagen Bank direct, Rondo ONZ 1 00-124 Warszawa, Mazowieckie, Polska

Czytaj dalej...

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.