Konfederaci chcą Ciebie na śmieciówkach: głos pracownika Amazona.
- Dział: Samorządność pracownicza
Jesteś pracownikiem lub związkowcem, pracujesz na umowie śmieciowej, ale i tak głosujesz na Konfederację?
Po długich sporach Prezydent Nawrocki podpisał ustawę o reformie Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) – choć w mocno okrojonej wersji. Zgodnie z jej zapisami inspektorzy PIP zyskają możliwość przekształcania „umów śmieciowych” w umowy o pracę. Niewielka to pociecha dla pracujących w Polsce, gdzie warunki zatrudnienia należą do jednych z najmniej korzystnych w całej Unii Europejskiej. W realiach powszechnej niestabilności zatrudnienia i nadużyć ze strony przedsiębiorców jest to mimo wszystko krok we właściwym kierunku.
Reforma może przyczynić się do poprawy sytuacji milionów osób zmuszanych do pracy na tzw. umowach śmieciowych. A czym one są w praktyce? Brakiem stabilności, brakiem ochrony i brakiem podstawowych praw, jak: urlop, zwolnienie chorobowe czy zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Można pracować długo i ciężko, a mimo to nie mieć żadnej pewności jutra.
Jednym z najostrzejszych krytyków reformy PIP pozostaje Konfederacja.
Partia, której przedstawiciele deklarują obronę interesów Polaków, w praktyce opowiada się po stronie interesów biznesu, niezależnie od tego czy jest on polski, niemiecki czy chiński. Gdy pojawia się możliwość wzmocnienia pozycji polskich pracowników, którzy stanowią większość społeczeństwa kraju, partia staje po stronie tzw. januszy biznesu i międzynarodowych korporacji. 12-godzinny dzień pracy, brak urlopu macierzyńskiego, brak ochrony przed zwolnieniem – to wszystko jest możliwe dzięki umowom śmieciowym zastępującym umowy o pracę, których Konfederacja broni jak niepodległości.
Według prawicowych polityków elementarna ochrona pracownika na umowie o pracę jest przejawem komunistycznego zamordyzmu i źródłem niepewności dla gospodarki. Konfederacja - sprzeciwiając się reformie PIP - nie walczy z żadnym komunizmem. W praktyce uderza w miliony Polaków, którzy utrzymują się z pracy najemnej. Ich „antykomunizm” sprowadza się do obrony dużych przedsiębiorców i ich prawa do zmuszania ludzi do długiej pracy i zwalniania ich, gdy przestają przynosić odpowiednie zyski.
Kto tak naprawdę ma dziś niepewną sytuację? Może multimilionerzy, utrzymujący się z pracy ludzi zatrudnionych na śmieciowych warunkach? Cały ten antykomunizm Konfederacji sprowadza się w tym wypadku do obrony nieuczciwych przedsiębiorstw i ich prawa do zmuszania nas do pracy po 12 godzin dziennie i zwalniania nas wtedy, gdy mają na to ochotę. Skuteczna walka o prawa polskich pracowników wymaga odwagi do stawiania granic interesom wielkiego biznesu, a tej gotowości Konfederacji wyraźnie brakuje. Co więcej, szczyci się ona tym, że staje po stronie najbogatszych, niezwykłych pracowników, i że podporządkowuje własne postulaty wielkiemu biznesowi – bez względu na to, czy jest on polski, czy zagraniczny. Patriotyzm w wydaniu Konfederacji: im więcej głośnych haseł o patriotyzmie czy tradycyjnych wartościach, tym gorsze warunki dla pracujących i większe korzyści dla „Januszy” czy zagranicznego kapitału.
Można mieć różne poglądy, ale trudno zrozumieć, dlaczego ktoś, kto sam pracuje w niepewnych warunkach w jakimś „januszeksie”, miałby popierać ich utrzymywanie. To nie krzyczenie o wolności czy patriotyzmie w mediach decyduje o jakości życia, tylko konkretne postulaty polepszające nasze warunki pracy.
Krzysztof Król
