EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Masowe zwolnienia w polskim oddziale NielsenIQ - amerykańskiego giganta badań rynkowych

Masowe zwolnienia w polskim oddziale NielsenIQ -
amerykańskiego giganta badań rynkowych

NielsenIQ, największy gracz w sektorze badań rynku, od początku roku przeprowadza liczne zwolnienia w warszawskim oddziale firmy. Mimo że do likwidacji wyznaczono ponad 100 stanowisk, pracodawca omija obowiązki wynikające z ustawy o zwolnieniach grupowych, prowadząc zwolnienia w rozłożonych na dwa lata, niewielkich transzach. Cały proces został przez zarząd spółki okraszony nazwą “tranzycja”.

Informacja o restrukturyzacji została przekazana pracownikom dwóch pionów operacyjnych z Warszawy. Jednak z informacji otrzymanych przez związek zawodowy OZZ “Inicjatywa Pracownicza” od zatrudnionych osób wynika, że z pracą żegnają się również inne, niewymieniane w oficjalnej komunikacji wewnętrznej mniejsze zespoły oraz indywidualni pracownicy z nawet kilkunastoletnim stażem.

- Komunikacja zarządu w sprawie zwolnień jest zdawkowa. Zarząd nie używa do tego celu poczty elektronicznej, a umawia pracowników na stacjonarne i nierejestrowane w żaden sposób sesje pytań i odpowiedzi, mimo że wszyscy pracujemy w trybie hybrydowym lub całkowicie zdalnym - mówi Jan Złotnicki, członek związku zawodowego OZZ „Inicjatywa Pracownicza”.

- Co więcej, najwyraźniej ze względu na nadmierne zainteresowanie sprawą przez samych pracowników i zadawanie przez nich niewygodnych pytań, zarząd zrezygnował z prowadzenia nawet tego rodzaju komunikacji i nabrał wody w usta. Obecnie pracownicy są informowani o szczegółach wyłącznie przez bezpośrednich przełożonych, również zresztą objętych procedurą zwolnień. Efektem są, zdaniem zgłaszających się do nas pracowników, przekazywanie niespójnych, niepełnych lub spóźnionych informacji i niepewność u wystarczająco już poruszonych pracowników - relacjonuje związkowiec.

Firma otwarcie przyznaje przed pracownikami, że przyczyną redukcji zatrudnienia w Polsce jest przenoszenie stanowisk na dużo tańszy rynek w Indiach. Co więcej, pozostający na tę chwilę na stanowiskach polscy pracownicy zostali zobowiązani do przeszkolenia swoich indyjskich następców ze wszystkich wykonywanych do tej pory procedur.

Według informacji związkowców, szkolenia te są umawiane bez żadnych konsultacji z mającymi je prowadzić pracownikami, bez poszanowania okresów świątecznych w Polsce i bez zapewnienia odchodzącym pracownikom jakiegokolwiek przygotowania czy materiałów szkoleniowych. Zarząd oczekuje, że osoby, które nigdy nie aplikowały na stanowiska szkoleniowe, mają z dnia na dzień przeobrazić się ze specjalistów w dziedzinie analizy danych w nauczycieli z językiem obcym. Wszystko to w standardowych godzinach pracy i bez najmniejszego nawet ograniczenia dotychczasowych, regularnych obowiązków.

Praca nad dodatkowymi zadaniami ma wiązać się z premią kwartalną. Otrzymanie jej jest jednak obwarowane obowiązkiem podpisania dodatkowej umowy, nakładającej na pracowników szereg nowych wymogów, i której wdrażanie odbywa się w warunkach chaosu organizacyjnego.

- Umowy stwierdzają, że zdefiniowane wymagania muszą zostać spełnione w trzymiesięcznym okresie od dnia podpisania umowy - opowiada Złotnicki. - Tymczasem szkolenia personelu z Indii, których prowadzenie jest kluczowym wymogiem premii, odbywają się od lutego, a pierwsze umowy zostały udostępnione pracownikom do podpisu dopiero w ostatnich dniach marca - tłumaczy.

- Kiedy na jednym ze spotkań zwróciłem przedstawicielom zarządu uwagę na tę niespójność, usłyszałem tylko, że musimy sobie wzajemnie ufać, że okres sprzed obowiązywania umowy zostanie również wliczony do spełnionych przez pracownika wymagań - dodaje Złotnicki. - Moja sugestia, by doprecyzować ten fakt w treści umowy, spotkała się z kolei z kategoryczną odmową, niepopartą żadnymi argumentami.

Związkowcy zaznaczają też, że proponowana umowa nie stwierdza, że kwota wypłaconej premii jest w jakikolwiek sposób powiązana z dotychczasowym wynagrodzeniem pracownika, w odpowiednim miejscu zawiera jedynie puste pole na wpisanie konkretnej, dowolnej kwoty. Co natomiast zostało zawarte w umowie to niezwykle restrykcyjna klauzula poufności, obowiązująca przez 10 lat od dnia podpisania dokumentu, i zakazująca pracownikom, pod groźbą wysokiej kary pieniężnej, informowania kogokolwiek spoza spółki o zapisach umowy, o szczegółach dotyczących samego procesu tranzycji, a nawet o tym czy pracownik faktycznie podpisał tę umowę. Związkowcy zauważają, że tak daleko posunięty obowiązek tajemnicy może naruszać swobodę pracowników do konsultacji warunków swojego zatrudnienia z osobami trzecimi.

Sytuacja w firmie jest tym bardziej niepokojąca, że pracodawca od co najmniej roku zaprzestał stosowania się do ustawowego obowiązku konsultowania zwolnień pracowników ze związkami, pomimo potwierdzenia takiego wymogu podczas kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Według informacji przedstawicieli OZZ „IP” w przeciągu ostatniego półtora roku pracodawca ani razu nie powiadomił związku o zamiarze rozwiązania umowy z pracownikiem, ani nie umożliwił przeprowadzenia wymaganej przez prawo konsultacji zwolnień.

 

Czytaj dalej...

Apel od załogi z fabryki kominów Jeremias zrzeszonej w IP: Prezydencie, podpisz nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy!

Apel od załogi z fabryki kominów Jeremias zrzeszonej w IP: Prezydencie, podpisz nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy!
 
 
Komisja Zakładowa Inicjatywy Pracowniczej w Jeremias zdecydowanie domaga się podpisania nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy w walce z umowami śmieciowymi. Polska w 2025 roku pobiła rekord w liczbie zawartych śmieciówek. Takie niszczenie świata pracy cementuje Polskę jako zaplecze taniej siły roboczej. Nie mamy wątpliwości, że premier Donald Tusk chciałby odrzucić tę ustawę rękami prezydenta Karola Nawrockiego.
 
To nie jest ustawa idealna i nie rozwiązuje wszystkich problemów świata pracy. Ale dziś nie ma czasu na ostrożne półsłówka, patrzenie na barwy polityczne czy związkowe. W momencie, gdy ważą się losy tej nowelizacji, potrzebne jest jasne stanowisko: pracownicy potrzebują silniejszej Państwowej Inspekcji Pracy jako narzędzia wzmacniającego własną niezależność.
 
Od lat szefowie wykorzystują umowy cywilnoprawne jako narzędzie wyzysku i kontroli nad załogą. Umowy śmieciowe pozwalają omijać prawo pracy i przerzucać całe ryzyko na pracowników, przez co utrzymują ludzi w permanentnej niepewności. Ich funkcja jest tu także polityczna: mają utrudniać organizowanie się, osłabiać solidarność i blokować rozwój niezależnych związków zawodowych w zakładach pracy.
 
Związkowcy pierwsi tracą umowę śmieciową. To właśnie osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych są pierwsze do zwolnienia, gdy upominają się o swoje prawa, sprzeciwiają się nadużyciom albo próbują działać wspólnie z innymi. Strach przed utratą dochodu i brak stabilności zatrudnienia są świadomie wykorzystywane przez pracodawców do utrudniania nam organizowania się w związkach zawodowych, dyscyplinowania pojedynczych pracowników i tłumienia oporu.
 
Apelujemy także do sympatyków naszej zakładowej komisji w Jeremias. Dziś nie potrzeba sekciarskich gestów ani podważania sensu tej ustawy tylko dlatego, że nie spełnia wszystkich postulatów świata pracy. Każde osłabianie poparcia dla zmian, które wzmacniają kontrolę pracowników w zakładzie, działa na korzyść szefów. Takie głosy uatwiają dalsze utrzymywanie systemu, w którym pracodawca pozostaje bezkarny, a pracownik ma milczeć.
 
Nie ma naszej zgody na pogłębianie patologii systemu, w którym uśmieciowienie zatrudnienia służy do łamania praw pracowniczych i osłabiania naszej pozycji negocjacyjnej. Ustawa o PIP powinna zostać podpisana przez Prezydenta RP. Apelujemy do innych organizacji zakładowych o pilne wysyłanie apelu do prezydenta o wzmocnienie PIP w walce z umowami śmieciowymi.
Czytaj dalej...

List otwarty do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy

List otwarty do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego
w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy

 

Szanowny Panie Prezydencie!

Dziś to od Pana decyzji zależy, czy miliony pracowników otrzymają bardziej skuteczną ochronę swoich praw. Na Pański podpis czeka nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, wzmacniająca PIP w walce z umowami śmieciowymi. Apelujemy o poparcie ustawy. Taka decyzja wzmocni pozycję ludzi pracy wobec nadużyć i bezprawia w miejscu zatrudnienia.  

Polska pobiła w 2025 roku niechlubny rekord w liczbie zawartych umów śmieciowych. Pogłębianie tej patologii to gwarancja utrzymania roli naszego kraju jako zaplecza taniej siły roboczej w Europie. Środowisko biznesowe poddaje polityków silnej presji na rzecz odrzucenia ustawy wzmacniającej Państwową Inspekcję Pracy w walce z uśmieciowieniem zatrudnienia. Uważamy takie działania za krótkowzroczne i skupione jedynie na prywatnych korzyściach. Obrona i forsowanie umów śmieciowych to regres cywilizacyjny w Polsce.

Wyrażamy oburzenie, że premier Donald Tusk próbował sabotować wprowadzenie ustawy o PIP. Nie mamy wątpliwości, że motywacją premiera do złożenia ustawy na ręce prezydenta nie była troska o ludzi pracy, a jedynie wymóg Unii Europejskiej. Nie mamy wątpliwości, że otoczenie Tuska liczy na odrzucenie ustawy rękami Prezydenta RP. Neoliberalni politycy pragną wykorzystać niechęć prezydenta do polityki UE na swoją korzyść i obciążyć Pana skutkami odrzucenia ustawy o wzmocnieniu Państwowej Inspekcji Pracy.

We własnym interesie i w interesie całego społeczeństwa Prezydent RP nie powinien ulegać presji biznesu. Większość naszego społeczeństwa to ludzie pracy — ci, którzy tworzą wartość gospodarczą kraju i codziennie budują jego rozwój. Oczekujemy, że państwo będzie skutecznie chronić nasze prawa.

Dlatego apelujemy: niech stanie Pan po stronie ludzi pracy i podpisze ustawę, która daje szansę na skuteczniejszą ochronę praw pracowniczych.

Oceniamy, że ustawa o PIP, choć osłabiona pod dużą presją biznesową, której uległ rząd Donalda Tuska, obecnie nadal bezsprzecznie stanowi krok w stronę wzmocnienia ochrony pracowników. Nawet osłabiona ustawa zasługuje dziś na podpis, bo dla milionów pracowników oznacza realną, choć wciąż niewystarczającą poprawę.

Weto dla ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oznacza dalszy nieskrępowany rozwój najgorszych patologii, z którymi mierzymy się w zakładach pracy: nadużywanie umów cywilnoprawnych oznacza wydłużony czas pracy, brak stabilności zatrudnienia, ograniczony dostęp do podstawowych praw socjalnych i brak realnej możliwości organizowania się w związkach zawodowych. To problemy, które dotykają milionów ludzi i mają bezpośredni wpływ na jakość życia naszych bliskich. Reforma Państwowej Inspekcji Pracy nie jest kwestią polityczną — jest kwestią elementarnej sprawiedliwości społecznej.

 

OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu: Dino, Kaufland i Biedronka

Związek Zawodowy "Przeróbka"

Zarząd Organizacji Zakładowej w LW Bodanka

Związek Zawodowy MZZP - Zjednoczeni

Komisja Krajowa OZZ Inicjatywa Pracownicza

Czytaj dalej...

Nie dla rasizmu! Solidarność pracownicza ponad granicami

16 sierpnia ulicami Poznania przeszła demonstracja „Poznań dla wszystkich! Dość rasizmu! Migranci mile widziani!”. Wydarzenie było efektem współpracy środowisk lewicowych działających w Poznaniu: Inicjatywy Pracowniczej, Wildy Panny, Kolektywu Bojka, Jedzenie Zamiast Bomb Poznań, Refugees Emergency, SJP Poznań oraz Dissidents BY. Głównym celem marszu było okazanie naszej solidarności z migrantkami i migrantami, którzy obecnie stali się ofiarami medialnej nagonki prawicy. Demonstracja stanowiła swoistą odpowiedź na marsze antymigranckie, które rozlały się po Polsce wskutek narastającego konfliktu na zachodniej granicy z Niemcami. Głównymi organizatorami przemarszów straszących nas „zalewem nielegalnych migrantów” były skrajnie prawicowe organizacje oraz partie polityczne na czele z Konfederacją. Część liberalnych kręgów z lękiem w oczach głowiła się, jak to możliwe, że na ulicach polskich miast wybrzmiały otwarcie rasistowskie i faszystowskie hasła. Jednocześnie zapomnieli, że sami przyłożyli cegiełkę do fabrykowania zgody na antymigranckie nastroje, m.in. milcząc na temat doniesień o kolejnych zgonach na granicy polsko-białoruskiej.

Ataki na migrantki i migrantów oraz patrole obywatelskie są efektem retoryki, jaką karmiono nas od lat. Zarówno politycy PiS-u jak i Koalicji Obywatelskiej wykorzystują strach przed „obcymi” w celu zbijania kapitału politycznego. W tym miejscu warto przypomnieć, że jednym z głównych postulatów podczas kampanii prezydenckiej „progresywnego”, pro-europejskiego kandydata Rafała Trzaskowskiego było obcięcie świadczeń socjalnych dla obywateli i obywatelek Ukrainy. Politycy Platformy Obywatelskiej, czyli specjaliści od dogadzania interesom przedsiębiorców, niedawno namaścili Rafała Brzoskę, który oburzał się, że migrantów trzeba zatrudniać na umowach o pracę — tak jakby stabilne zatrudnienie miałoby być zarezerwowane tylko dla „naszych” (chociaż i w tym przypadku nie jest to normą!). Nie ma żadnej wątpliwości, że obecna scena polityczna brunatnieje i znamy przypadki z historii, w których wielki biznes temu sprzyjał. To w jego interesie jest ciągłe obniżanie kosztów pracy. Przedsiębiorcy pokroju Brzoski, ramię w ramię z Tuskami, Kaczyńskimi i Balcerowiczami — z władzą, która od lat gardzi pracownikami i nie waha się krzywdzić ludzi dla zysku — najbardziej korzystają na podsycaniu antymigranckich nastrojów.

W dyskusji o migracji w Polsce mamy do czynienia z migrantem Schrödingera, który nie pracuje, żyje na socjalu, a jednocześnie zabiera Polakom pracę. Fakty mówią jednak jasno: migranci są aktywną grupą zawodową, jednocześnie są najbardziej narażeni na nadużycia ze strony pracodawców. Ekonomiczni liberałowie, czyli władza od ponad 30 lat rządząca w Polsce, coraz chętniej wykorzystuje ich bezbronność w celu zapewnienia sobie taniej siły roboczej. Nie obchodzi ich, że migranci zasilają najbardziej sprekaryzowane sektory naszej gospodarki (budownictwo, gastronomia, hotelarstwo, prace na platformach, czy przemysł mięsny), w których pracują bez umowy lub na śmieciowych kontraktach, ponad ustawowe normy wysiłku fizycznego z brakiem zachowania zasad BHP. Nagminne jest również odbieranie paszportów i szantażowanie deportacją, sabotując tym samym jakąkolwiek inicjatywę związkową. Strach przed utratą pracy wymusza godzenie się na pracę za grosze w nieludzkich warunkach. Takie obozy pracy znajdują się często w małych miejscowościach, w których migranci krążą między sklepem, hotelem robotniczym i pracą, wyalienowani, pozbawieni możliwości integracji, czy perspektyw jakiegokolwiek rozwoju.

My, Inicjatywa Pracownicza, zrzeszająca także migrantów, nie możemy stać obojętnie. Walka o prawa pracownicze, godna praca i godna płaca nie może być zarezerwowana i ograniczona tylko dla Polaków. Nie pozwólmy sobie wmówić, że winę za deregulację i patologię na rynku pracy ponoszą migranci. Są to wieloletnie zaniedbania rządów zarówno PIS-u jak i neoliberałów z KO wyznających kapitalistyczną ideologię. Jako ludzie utrzymujący się z pracy mamy wspólny interes: jest nim walka z wyzyskiem i zawłaszczeniem naszej pracy. Nie ma żadnego znaczenia, skąd pochodzimy — prawdziwym zagrożeniem jest uśmiechnięty pan w garniturze wysiadający z limuzyny.

Obserwuj Poznańskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej.

Jakub Straszewski

Czytaj dalej...

Jesteśmy po to, aby wspierać i być wspieranymi – wywiad z Rocío i Gabrielem z Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce

Wywiad pochodzi z 62 numeru biuletynu Inicjatywy Pracowniczej.


Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce powstała jesienią 2023 roku i jest integralną częścią Inicjatywy Pracowniczej. Zrzesza ona osoby pracujące w logistyce, przetwórstwie żywności, obróbce drewna i przemyśle lekkim. W grudniu 2024 należało do niej ponad 100 osób, a liczba członków i członkiń wciąż rośnie. Baza członkowska znajduje się w województwie dolnośląskim (głównie we Wrocławiu i okolicznych miejscowościach). Coraz większe zainteresowanie związkiem zawodowym daje się również zaobserwować w województwach pomorskim, zachodniopomorskim i mazowieckim, gdzie pracuje wiele osób z Ameryki Łacińskiej. Komisja prowadzi hiszpańskojęzyczny profil na Facebooku, wydała pilotażowy numer czasopisma skierowanego do społeczności latynoamerykańskich w Polsce oraz książkę z relacjami z życia i pracy w Polsce. Jako Inicjatywa Pracownicza, od początku naszego istnienia deklarowaliśmy otwartość na wszystkich pracowników i wszystkie pracownice, niezależnie od ich narodowości i kraju pochodzenia. Jest dla nas oczywiste, że miejsce migrantów i migrantek jest w związkach zawodowych. 

 

Tak na rozgrzewkę, przedstawcie się i powiedzcie kilka słów o sobie.

G: Nazywam się Gabriel, pochodzę z Kolumbii i mieszkam w Polsce od prawie dwóch lat. Przyjechałem tutaj, aby poprawić swoją sytuację życiową i chciałbym zostać w Polsce na dłużej.

R: Nazywam się Rocío, pochodzę z Meksyku i jestem tu od półtora roku. Przyjechałam do Polski, ponieważ chciałam znaleźć jakieś bezpieczeństwo, a w moim kraju jest to bardzo trudne. Pracuję tutaj w logistyce.

Co robiliście przed przyjazdem do Polski? 

G: W Kolumbii pracowałem jako grafik-freelancer i barista. Miałem też niezależny projekt poświęcony kulturze rowerowej. Postanowiłem wyjechać za granicę, moim największym marzeniem była Kanada, ale wyjazd tam był dla mnie zbyt drogi. Znalazłem możliwość wyjazdu do Polski i pomyślałem, „a właściwie czemu nie, w końcu to Europa”

R: Pracowałam w Meksyku jako wsparcie techniczne klienta i zdecydowałem się pojechać do Europy jakieś cztery lata temu. Zaczęłam poszukiwania i najpierw chciałam spróbować w Portugalii. Rozważałam również Maltę, ponieważ chciałam mieszkać i pracować legalnie, a w tych krajach istnieje możliwość rozpoczęcia legalnej pracy, a następnie uzyskania statusu rezydenta, czy czegoś w tym rodzaju.  Ostatecznie zdecydowałam się na Chorwację, to było w zeszłym roku, ale nie podobało mi się tam zbytnio, więc zaczęłam szukać w grupach na Facebooku. Zaczęłam kontaktować się z kilkoma agencjami pracy. Przyjechałam do Lublina, ale zostałam tam tylko na 15 dni. Potem pojechałam do Sieradza. Zabrano mnie na fermę kurczaków, tam byli już Kolumbijczycy. Pracowaliśmy od 6 rano do chyba 23. Było bardzo ciężko, nigdy sobie czegoś takiego nie wyobrażałam. W naszych krajach mówimy, że możemy spokojnie pracować przez 12 godzin, ale kiedy przyjeżdżasz tutaj, to zdajesz sobie sprawę, że to nie jest to samo. Byliśmy bardzo zmęczeni i moi znajomi zaczęli narzekać. Postanowiliśmy tam nie zostawać. 

Czy dostałaś jakąś umowę?

R: Nie, to było na zasadzie, „może później, może później”.

Ile osób tam pracowało i skąd one były? 

R: Byli tam głównie Ukraińcy, ale zidentyfikowałam też kilku Polaków, Filipińczyków i Kolumbijczyków. w sumie około 500 osób, w tym około 20 Kolumbijczyków. 

A jak znalazłaś się we Wrocławiu?

R: Przyjechałam do Wrocławia, ponieważ tutaj działa Stowarzyszenie Nomada, które zorganizowało dla mnie zakwaterowanie i inne wsparcie.  

G: Ja znalazłem ofertę pracy online, na platformie, która publikuje ogłoszenia o pracy za granicą.  Było to o tyle łatwe, że nie wymagano żadnego doświadczenia, tylko chęci do pracy i tyle. Znalazłem dwie oferty pracy w Polsce. Jedna z nich dotyczyła produkcji okien, a druga produkcji drewnianych palet. Wybrałem firmę produkującą okna.  Kiedy przyjechałem do Polski, poznałem 14 Kolumbijczyków. Pojechaliśmy do Wrocławia z tymi 14 Kolumbijczykami. Mieszkaliśmy razem w jednym domu niedaleko Oleśnicy. Mieszkaliśmy tam przez dwa miesiące i zorientowaliśmy się, że agencja nie udzielała nam pełnych informacji dotyczących naszego statusu pobytowego i związanych z tym formalności. Miałem wypadek, jeden z drewnianych odłamków utkwił mi w oku, poszedłem do lekarza i nie mogłem pracować przez pięć dni i nie zapłacono mi za ten czas. Sam też kupowałem wszystkie leki. Zrezygnowałem z tej pracy, ponieważ zaczęliśmy zauważać, że nie płacą nam w całości, że odliczają nam koszty transportu, benzyny, które nie powinny być odliczane od pensji.

A co było napisane w umowie? 

G: Była stawka godzinowa, 17,5 za godzinę netto. Na szczęście miałem trochę oszczędności z Kolumbii i nie wydałem tak dużo, trochę i zaoszczędziłem trochę pieniędzy na opłacenie mieszkania na przyszłość. Co ważne, kiedy tu przyjechaliśmy, wszyscy wierzyliśmy, że mamy pozwolenie na pracę. Otrzymaliśmy oficjalne pismo z Polski, więc zaufaliśmy tej firmie, ale oni nigdy nie dostarczyli naszych dokumentów do urzędu wojewódzkiego [gdzie wyrabia się dokumenty pobytowe dla cudzoziemców – przyp. red.].  Musieliśmy potem sami o to zadbać.  

Czy zakwaterowanie zostało zapewnione przez agencję lub pracodawcę, czy też musiałeś sam go szukać?

G: Zapewnili zakwaterowanie, ale obiecywali coś zupełnie innego. Tam było 10 osób w jednym pokoju, kolejne cztery osoby w innym pokoju, a na drugim piętrze byli Ukraińcy, więc mieliśmy tylko jedną kuchnię, jedną pralnię, jedną lodówkę dla 25 lub 26 osób w jednym domu — Kolumbijczyków i Ukraińców. Nawiasem mówiąc, pracowałem również z Ukraińcami, ale nie z tego domu. Pracowałem też z Gruzinami,  Mołdawianami, Rosjanami.

Na czym dokładnie polegała twoja praca? 

G: Pracowałem na 11-godzinnej nocnej zmianie, od 20:00 do 7:00 rano, od poniedziałku do piątku. Było mi bardzo zimno, ponieważ po raz pierwszy pracowałem zimą na zewnątrz. Byliśmy przemarznięci i pracowaliśmy z ciężkimi, niebezpiecznymi narzędziami. Nie dali nam żadnych specjalnych środków ochronnych, ani odpowiednich rękawic czy gogli. Każda paleta ważyła ponad 32 kilogramy.

Gdzie się udałeś po opuszczeniu tego miejsca?

G: Kolumbijczyk, który ze mną pracował, znalazł w Internecie inną agencję. Jest to agencja, dla której obecnie pracuję. Potem na Facebooku znaleźliśmy mieszkanie do wynajęcia.

A teraz oboje pracujecie przez agencję w magazynie z elektroniką we Wrocławiu, tak?

R: Zgadza się. Jedyny problem z tą agencją polega na tym, że obiecali nam pozwolenie na pracę w ciągu trzech miesięcy, a otrzymaliśmy je dopiero po siedmiu miesiącach. Wielu Kolumbijczyków, Meksykanów, Filipińczyków, Afrykańczyków, Bangladejczyków pracuje z tą samą agencją i wszyscy mają ten problem.

Powiedzcie coś więcej o pracy.

G: Magazyn znajduje się w Kątach Wrocławskich. Firma pochodzi z Chin, a kadra zarządzająca to Chińczycy. Moja praca od początku polegała na pracy w  magazynie części zamiennych do trzech marek: maszyn czyszczących, telefonów komórkowych i celowników myśliwskich. Zarządzałem inwentaryzacją, więc była to bardziej praca biurowa. Potem przydzielili mnie do obsługi klienta w zakresie celowników myśliwskich i pracuję tam już od sześciu miesięcy. 

R: Robię praktycznie to samo, to znaczy jestem odpowiedzialna za obszar odbioru. Większość dnia spędzam przed komputerem, czasami muszę coś spakować lub odebrać. Pracujemy od poniedziałku do piątku od 8 rano do 16:30, ponieważ mamy 30 minut na lunch, który nie jest płatny. Mamy możliwość pracy w nadgodzinach, ale nie chcemy pracować dodatkowo, ponieważ jesteśmy zaangażowani w związek zawodowy i w działalność stowarzyszenia Nomada.

Jaka jest obecnie wasza stawka godzinowa?

G: W tej chwili jest to 22 złote za godzinę. Neto. Na początku było to 18,5. 

A jak doszło do założenia związku zawodowego?

G: Związek założyliśmy 11 listopada 2023 roku. Byłem na pierwszym spotkaniu.  Mieliśmy już wcześniej spotkania integracyjne naszej społeczności, chcieliśmy się spotykać. To chyba był pomysł osób z Nomady. Stwierdziliśmy, że jak najbardziej możemy to zrobić, możemy spróbować. Na początku nic o tym nie wiedzieliśmy. Właściwie to wy nam wszystko wyjaśniliście, zwłaszcza w kwestii roboty papierkowej. 

Kim są członkowie waszej komisji, z jakich krajów pochodzą?

G: Większość pochodzi z Kolumbii, są osoby z Meksyku, Wenezueli, Kuby. Są pojedyncze osoby z innych krajów, ale większość to Kolumbijczycy. Większość z nas pracuje w przemyśle spożywczym, restauracjach, rolnictwie, przetwórstwie drewna, logistyce.

Jak wyglądają wasze spotkania

G: Zazwyczaj daty spotkań wyznaczamy z wyprzedzeniem, staramy się robić te spotkania osobiście. Staramy się nie robić tego tylko online, ponieważ mamy możliwość korzystania z przestrzeni Nomady we Wrocławiu [spotkania mają charakter hybrydowy, gdyż nie wszyscy są w stanie stawić się osobiście, coraz większe jest również zainteresowanie związkiem w innych regionach Polski – przyp. red.]. Mamy listę tematów do dyskusji, czasem łączymy to  z innymi działaniami, z pokazem filmów latynoamerykańskim, kolacją, czasem łączymy to z wydarzeniami Nomady. Czasami wykorzystujemy te wydarzenia, aby przyciągnąć do nas ludzi, żeby się o nas dowiedzieli.  Nawet jeśli nie są Latynosami. To nie ma znaczenia, ponieważ każdy jest u nas mile widziany.

Więc jakie są główne problemy, z którymi się stykacie?

G: Myślę, że chodzi o procesy prawne, ale także, co może być nawet ważniejsze, o bezpieczeństwo w pracy, ponieważ wiele osób pracuje bez żadnych środków bezpieczeństwa i nawet nie wie, co to jest bezpieczeństwo w pracy. 

R: Dla mnie najważniejsze jest zezwolenie na pracę, ponieważ większość agencji zatrudnia bez zezwolenia. To jest główny problem, z którym chcielibyśmy walczyć, chcemy to zatrzymać, nie można zatrudniać ludzi w ten sposób.  Będzie to wymagało dużo pracy z agencjami i wywierania na nie dużej presji. Oni na tym zarabiają, jest to dla nich tańsze.

Rocío, rozmawialiśmy kiedyś o kwestiach kobiecych i pomyśle na rozwój kobiecej grupy w ramach związku zawodowego, czy kobiety napotykają inne rodzaje problemów niż mężczyźni?

R: Zdarza się, że kobiety przyjeżdżają z partnerem lub z rodziną. Nie ma dla nich oddzielnych miejsc. Dochodzą do nas słuchy o przypadkach molestowania seksualnego. Mieliśmy też przypadki przemocy domowej. Nie wiemy ile jest takich przypadków, albo innych niepożądanych sytuacji. Musimy o tym rozmawiać w naszej społeczności, kobiety powinny wiedzieć, że mają tutaj grupę wsparcia. Nie chcemy tutaj być w takiej samej sytuacji jak w swoim kraju. Tak więc kobiety potrzebują wsparcia, jest to jeden z tematów, które chciałybyśmy też z wami omówić, zwłaszcza z kobietami z Inicjatywy Pracowniczej. 

A czy latynoamerykańskie kobiety w Polsce wykonują inne rodzaje prac niż latynoamerykańscy mężczyźni?

R: Nie, to jest to samo. Czasami przydzielana kobietom praca może być trochę lżejsza, zazwyczaj nie dają kobietom do noszenia dużych lub ciężkich rzeczy, ale ogólnie jest to ta sama praca.

Czy jest jeszcze coś, co chcielibyście powiedzieć na koniec?

R: Zależy nam na integracji. Chcemy tu być, chcemy tu zostać, więc tworzymy tę społeczność i związek zawodowy właśnie po to. Znajdziemy więcej osób, które są tym zainteresowane. Jesteśmy tutaj, aby nas wysłuchano. Jesteśmy tu, by pomagać. Jesteśmy tutaj, aby wspierać i być wspieranymi.

G: Chciałbym zostać tu na dłużej i bardziej udzielać się w związku zawodowym, aby pomagać innym ludziom, którzy chcą tu mieszkać i którzy mają swoje marzenia. Chcemy również bardzo podziękować Inicjatywie Pracowniczej i Stowarzyszeniu Nomada. Otrzymaliśmy od was duże wsparcie i dzięki temu jesteśmy teraz bardziej zauważani.

 

Rozmawiał Ignacy Jóźwiak, Komisja Krajowa

Czytaj dalej...

W obronie praw pracowniczych migrantów i migrantek – z wizytą w ministerstwie

W piątek, 22 listopada 2024 delegacja naszego związku spotkała się z przedstawicielami i przedstawicielkami Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Rozmawialiśmy o warunkach pracy i prawach pracowniczych migrantów i migrantek w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem osób z krajów Ameryki Łacińskiej. Poruszyliśmy następujące tematy: 

  • działalność pośredników i agencji zatrudnienia specjalizujących się w „obsłudze” pracownic i  pracowników z Ameryki Łacińskiej,
  • specyfika branż, w których pracują osoby z Ameryki Łacińskiej: przetwórstwo żywności, przemysł lekki, logistyka,
  • problem outsourcingu (podwykonawstwa) i związanej z nim rozmytej odpowiedzialności za warunki pracy i obserwowane patologie,
  • problemy z wyrabianiem, przedłużaniem i aktualizacją dokumentów pobytowych, co przekłada się na stosunki pracy,
  • problem z dostępem do ubezpieczeń społecznych i opieki zdrowotnej,
  • nieświadome i niezamierzone popadanie migrantek i migrantów w „szarą strefę”,
  • uprawnienia państwowych organów kontrolnych w zakresie praw cudzoziemców i cudzoziemek,
  • konieczność zapewnienia umów o pracę i uregulowania statusu pobytowego oraz korzyści z ewentualnej abolicji dla cudzoziemców w Polsce. 

W skład naszej delegacji weszły przedstawicielki i przedstawiciele Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce, Komisji Krajowej oraz Grupy Szkoleniowej. Towarzyszył nam również przedstawiciel Stowarzyszenia „Nomada”, które monitoruje sytuacje migrantów i migrantek w Polsce oraz wspiera społeczność latynoamerykańską na Dolnym Śląsku. Ekspertki i Eksperci z Ministerstwa zapowiedzieli przyjrzenie się zgłaszanym przez nas patologiom. 

Od początku swojego istnienia, Inicjatywa Pracownicza deklarowała otwartość na wszystkich ludzi pracy bez względu na obywatelstwo, narodowość, pochodzenie etniczne, płeć czy orientację seksualną. Coraz więcej osób pracujących w Polsce to migranci i migrantki z różnych krajów i coraz więcej z nich zasila szeregi naszego związku. To nasze koleżanki i nasi koledzy, których miejsce jest w związku zawodowym.

Czytaj dalej...

Pracownicy i pracownice ferm przemysłowych. Seminarium związkowe

9 października odbyło się seminarium związkowe „Oddziaływanie ferm przemysłowych na środowisko pracy. W kierunku poprawy sytuacji pracowników i pracownic rolnych”. Organizatorami był OZZ Inicjatywa Pracownicza i Fundacja Róży Luksemburg - przedstawicielstwo w Polsce. W czasie seminarium mieliśmy okazje porozmawiać o możliwych strategiach uzwiązkowienia sektora ferm przemysłowych. Omówiliśmy główne problemy i zagrożenia, z jakimi mierzą się pracownicy ferm oraz ich rodziny.

Czytaj dalej...

Konferencja: Nie chcemy być tylko tanią siłą roboczą w Europie!

We wtorek 27 września, w Warszawie odbędzie się konferencja "Nie chcemy być tylko tanią siłą roboczą w Europie! Niepodległy świat pracy w Ukrainie i Polsce jako fundament sprawiedliwej społecznie UE". Spotkanie odbędzie się w godzinach 16:00-20:00 w sali nr 228 (II piętro) w Domu Pod Orłami (ul. Jasna 1). Poniżej publikujemy szczegółowy opis oraz program wydarzenia.

[Wydarzenie na Facebooku]

Czytaj dalej...

Kompromitacja wymiaru sprawiedliwości – sprawa poznańskich portierek

W dniu 14 lipca przed siedzibą poznańskiej prokuratury odbyła się solidarnościowa pikieta Inicjatywy Pracowniczej. Wygwizdano prokuraturę, która od 3,5 roku nie zakończyła dochodzenia w sprawie uporczywego naruszenia praw pracowniczych i innych przestępstw. Poznańskie portierki i portierzy strzegący budynków miejskich stracili łącznie 235 tys. wynagrodzenia przez nieuczciwych pracodawców. Jednocześnie na dzisiejszym posiedzeniu poznański sąd oddalił skargę poszkodowanych na opieszałość prokuratury.

Czytaj dalej...

Ukraina: prawa pracownicze w czasie wojny

15 marca 2022 ukraiński parlament (Rada Najwyższa Ukrainy) przyjął projekt Ustawy „O organizacji stosunków pracy w stanie wojennym”, który wszedł w życie 24 marca. Ustawa spotkała się ze zdecydowaną krytyką ukraińskich związków zawodowych i organizacji społecznych.

Czytaj dalej...

Samorządy nie mogą promować i tolerować wyzysku

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że biznes i pracodawcy mają ścisłe związki ze światem polityki na szczeblu lokalnym. Wielokrotnie byliśmy świadkami, jak w zarządzie czy na posiedzeniu rady miasta Poznania broniono interesów ekonomicznych „dużych pracodawców”. Najczęściej robiono to pod hasłem ochrony miejsc pracy czy w związku z kwestiami fiskalnymi. Czas, aby samorządy zadbały o miejsca pracy odpowiednio opłacone, bez wyzysku i łamania praw pracowniczych.

Czytaj dalej...

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.