Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

100. rocznica odzyskania niepodległości Polski - Czego nie dowiemy się na oficjalnych akademiach?

W związku ze zbliżającą się setną rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę oraz kolejnym Marszem Niepodległości organizowanym przez ruchy nacjonalistyczne i neofaszystowskie, publikujemy wstęp do 49 numeru Biuletynu "Inicjatywa Pracownicza" autorstwa Jarosława Urbańskiego:

Nieuchronnie zbliża się 11 listopada. W tym roku przypada równa, setna rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Obchody w takich okolicznościach zwykle są pretekstem do tego,aby władza przedstawiła swoją wersję historii. Najczęściej nie jest to historia zgodna z tym, co wiemy na temat walk pracowniczych i socjalnych. W czasach PRL na oficjalnych akademiach próbowano dowodzić, iż przewodnią siłą narodu i robotników była zawsze jakaś wersja partii marksistowskiej, choć często odbiegało to od prawdy. Pomijano znaczenie ruchu związkowego w myśl leninowskiej zasady mówiącej o wyższości uświadomienia politycznego nad socjalnym oraz o wyższości partii politycznych nad związkami zawodowymi. Dziś jest dokładnie tak samo.

Aby się utrzymać u władzy, partie polityczne będą się prześcigać w konkursie na najpiękniejszego patriotę, podszywając się pod historyczny sukces odzyskania niepodległości przez Polskę. Czyj to był jednak sukces? Nacjonalistów z drobnomieszczańskich i inteligenckich domów czy robotników i robotnic najemnych? Usłyszymy w listopadzie wiele na temat Piłsudskiego, Dmowskiego, Powstania Wielkopolskiego i kolejnych zrywów śląskich. Nie dowiemy się natomiast niczego, albo bardzo niewiele, na temat ruchu rewolucyjnego i socjalnego. Na temat represji, wiezień i politycznych zabójstw. Już wiosną i latem 1918 r. przez ziemie polskie przetoczyły się potężne fale strajków. Jeden z historyków pisze,że ogarnęły one „wszystkie niemal gałęzie przemysłu, instytucje i urzędy. Wybuchały pod hasłami ekonomicznymi, ale często przekształcały się w polityczne, skierowane przeciwko władzom okupacyjnym”. Na przykład w lipcu 1918 r. wybuchł strajk górników na Śląsku, w którym udział wzięło 60 tys. robotników. Wtedy były one brutalnie tłumione jeszcze przez wojska zaborcze. Podobne protesty miały miejsce w zasadzie w całym kraju i wcale nie ustały po ogłoszeniu niepodległości.

Wiosną 1919 r. wybuchły np. strajki rolne w Wielkopolsce i w 1500 folwarkach rolnych na Lubelszczyźnie. Druga fala niezadowolenia na wsi przetoczyła się w październiku tego samego roku. Strajkowało ok. 200 tys. robotników rolnych z całego kraju pod hasłem przekazania małorolnym i bezrolnym chłopom ziemi obszarniczej bez wykupu. W odpowiedzi na strajk zastosowano brutalne represje. Ginęli ludzie, tym razem z rąk polskiej policji i w imię nacjonalistycznej ideologii. W Poznaniu 26 kwietnia 1920 r. do protestujących kolejarzy, na rozkaz wydany przez narodowe władze (endecję), policja otworzyła ogień. Zginęło 9 demonstrantów, a 13 zostało rannych. Bezpośrednią przyczyną protestu były rosnące ceny i ambicje polityczne lokalnych elit władzy. 4 maja odbył się pogrzeb pomordowanych, w którym udział wzięło ok. 30 tys. osób. Podobne wypadki miały miejsce także w innych miastach. „W Bydgoszczy – pisze historyk – demonstracje nabrały takich rozmiarów, że dla przywrócenia porządku w mieście trzeba było użyć wojska”. Niepokoje trwały aż do 1923 r., kiedy to nasiliły się walki w całym kraju: strajkowali górnicy,hutnicy, włókniarki. Najważniejszy okazał się strajk generalny na kolei. Spotkał się on z ostrymi represjami ze strony władz. Nastąpiły masowe aresztowania, ogłoszono pobór do wojska, wstrzymano wypłaty, zmilitaryzowano przedsiębiorstwa. W Krakowie doszło do walk zbrojnych między robotnikami a policją i wojskiem. Robotnicy opanowali część miasta. Zginęło 18 robotników, 14 żołnierzy i oficerów, a kilkaset osób zostało rannych. Pod wypływem tych wydarzeń rząd poszedł na ustępstwa: odwołał sądy doraźne i militaryzację kolei, przyrzekł rozpatrzyć żądania kolejarzy.

Wydarzenia krakowskie możemy uznać za symboliczny koniec cyklu walk pracowniczych towarzyszących odzyskaniu przez Polskę suwerenności.Robotnicy i robotnice swoim oporem i walką doprowadzili w odrodzonej Polsce do wprowadzenia w życie zbiorowych umów o pracę, inspekcji pracy, ustawowo uregulowanego czasu pracy w przemyśle (8 godzin) i w rolnictwie (9 godzin). Od 1922 r. obowiązywały też płatne urlopy w wysokości 8 dni po przepracowaniu jednego roku, a po trzech latach – 15 dni. Innym rewolucyjnym rozwiązaniem były wysokie dodatki za nadgodziny (dwie pierwsze nadgodziny płatne więcej o 50%, a następne o 100%). Rozpoczęła się reforma rolna. I tak dalej. Wprowadzone wówczas w Polsce rozwiązania były jednymi z pierwszych tego typu na świecie, ale nowe nacjonalistyczne władze nie zamierzały ustępować pracującym i związkom zawodowym. Trzeba było o wszystko walczyć.

W początkach lat 30., kiedy system polityczny przedwojennego polskiego państwa kapitalistycznego okrzepł i zaczął przejawiać tendencje autorytarne, wprowadzono zmiany ewidentnie niekorzystne dla robotników. Zlikwidowano (w 1933 r.) m.in. tzw. angielską sobotę i zmniejszono o połowę dodatki za pracę w godzinach nadliczbowych. W 1937 i 1938 r. brutalnie rozprawiono się z niepokojami na wsi, podczas których zginęło – wg danych samego rządu II RP –42 chłopów. Bohaterowie dziś wynoszeni na piedestał w 100. rocznicę odzyskania niepodległości byli często politycznie – a nieraz i bezpośrednio – odpowiedzialni za śmieć grubo ponad 1000 protestujących w międzywojennej Polsce. Tylko w latach 1932–1937, wg oficjalnych statystyk, wskutek siłowego tłumienia przez państwo strajków i manifestacji zabitych zostało łącznie 818 osób. Ciekawe, czyich imiona i nazwiska (jak 9 poległych w Poznaniu w proteście kolejarzy) padną z ust któregoś z prominentnych polityków. My jednak powinniśmy o nich pamiętać.

Jarosław Urbański

Powrót na górę