Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Volkswagen Poznań oczami pracownika

  • Dział: Publicystyka

W VW Poznań pracuję już kilkanaście lat. Piszę „już” ponieważ w tej fabryce czas leci bardzo szybko. Żeby zostać zatrudniony przez VW, musiałem przez trzy lata pracować dla agencji pracy tymczasowej Work Service. Nie znam pracownika agencyjnego, którego majstrowie by nie szantażowali, że jak odmówi pracy w nadgodzinach, to mu nie przedłużą umowy. Umowy śmieciowe musiałem podpisywać na okres jednego miesiąca. W związku z tym, co miesiąc człowiek był wystawiony na ogromny stres.

Pomimo że w VW jest Solidarność, to z mojej perspektywy głównie skupia się ona na naborze pracowników przechodzących z agencji pracy tymczasowej do VW i zbieraniu od ich składek. Zapewniają, że po wstąpieniu do związku będą nam pomagać, gdy pojawią się problemy z pracodawcą. Przynależność do związku ma też zwiększać gwarancję zdobycia zatrudnienia na czas nieokreślony. Ludzie często wstępują do związku tylko dlatego, że są w nim majstrowie, którzy decydują o przedłużeniu umowy czy przeszeregowaniu na lepszego stanowisko. Ja zapisałem się do Solidarności w pierwszym roku pracy, kiedy byłem zatrudniony przez agencję. Po pierwszych szantażach ze strony mojego majstra postanowiłem powiedzieć to reprezentantom Solidarności. Nie wiedziałem wtedy o tym, że większość majstrów należy do Solidarności i mają w niej znacznie bardziej ugruntowaną pozycję niż pracownicy agencyjni. Powiedziano mi więc, że przełożony ma prawo użyć swojej pozycji, żeby, mnie zmusić do wykonywania „dobrowolnych” nadgodzin. Po trzech latach zatrudnienia na umowach śmieciowych i podpisaniu umowy z VW nie odnowiłem deklaracji wstąpienia do związku.

Jeżeli pracownicy czuli się wykorzystywani, chociażby ze względu na wymuszanie pracy w nadgodzinach przez majstrów i kierowników działów, lub też z powodu naginania przepisów bhp przez kierownictwo, to mówiłem im że są w Solidarności, więc niech zgłoszą im ten problem. Wówczas zapadała cisza. Bali się odezwać nawet we własnym związku. Każdy z szeregowych pracowników z czasem orientuje się, że Solidarność wraz z zarządem trzymają w ryzach większość załogi. To są konkretne układy, konkretne pieniądze, konkretne stołki i kariery. Ten związek to po prostu integralna część koncernu. Bez Solidarności zarząd miałby większe problemy uzyskaniem przyzwolenia załogi na marne podwyżki czy śrubowanie norm. Związek niejednokrotnie pomaga zarządowi w uciszaniu załogi.

Do tego dochodzi system oceniania pracowników. Gwarantowaną podwyżkę niby można dostać po pięciu latach. Są jednak tacy, którzy niedostali podwyżki przez siedem lat, bo w tym okresie zdarzyło im się zachorować. Ci którzy skończyli naukę w technikum z patronatem VW, też są oszukiwani. VW po ukończeniu szkoły gwarantuje przyjęcie do pracy na poziomie 3 grupy zaszeregowania i pracę w wyuczonym zawodzie. Tymczasem absolwenci często zatrudniani są na poziomie 1 grupy zaszeregowania i zmusza się ich do pracy na linii montażowej, która jest poniżej ich kwalifikacji.

Od lat coraz więcej ludzi w zakładzie czuło zniechęcenie do Solidarności. W 2010 r. przyszedł czas na negocjacje płacowe, które nie przyniosły żadnych skutków. Solidarność zapowiedziała strajk, w co trudno było nam uwierzyć. Ostatecznie okazało się jednak, że to tylko teatrzyk. Strajk polegał na tym, że produkcja szła pełną parą i w żadnym wypadku nie wolno było jej zakłócić, a związek w jakieś trzydzieści osób stanął pod oknem prezesa wewnątrz zakładu i robili hałas. Taki hałas, żeby tylko nikt spoza fabryki się o tym nie dowiedział. Później było tylko gorzej. Związek godził się na wszystko: pakiety antykryzysowe, elastyczny wymiar pracy, gdzie po długich tygodniach zastoju produkcji trzeba było je odrabiać w czasie sobót. Nie płacono nam postojowego, tak jak to ma miejsce w innych fabrykach. W 2011 r. zmuszono nas do pracy w weekendy i tak już zostało. Wciąż wmawiano nam, że jest kryzys. Produkcja rosła, a dodatek za niedziele zmniejszono o 50%. W 2014 r. wśród załogi nasunął się pomysł, żeby stworzyć związek, który będzie niezależny od zarządu. Oczywiście Solidarność w reakcji na ten pomysł puściła famę, że w zakładzie może działać tylko jeden związek. W co uwierzyło wielu pracowników. Kolejne negocjacje płacowe odbyły się w 2015 r. i lipa. Znów teatrzyk i „ratowanie miejsc pracy”, czyli pogarszanie jej warunków. Ludzie byli coraz bardziej sfrustrowani.

W tym roku latem dobiegły nas informacje o strajku pracowników VW w Bratysławie. Kiedy my czuliśmy, że to również nasza walka, to związek postawił się po stronie koncernu. Twierdził, że lepiej siedzieć cicho niż walczyć o swoje. Ludzie powiedzieli dosyć i mimo przeszkód postanowili założyć niezależny związek zawodowy. Pracownik, a w zasadzie bohater, który pracował 18 lat i namówił innych przez media społecznościowe, żeby się w końcu zorganizowali niezależnie od zarządu, natychmiast został zwolniony. Za nim poleciało jeszcze dwóch. Mimo wszystko załoga się nie poddała i związek powstał. Solidarność zamiast bronić zwolnionych to ostentacyjnie w mediach postawiła się po stronie kierownictwa, które zwolniło naszych kolegów. Niedługo po założeniu komisji Inicjatywy Pracowniczej Solidarność zaczęła kolejne negocjacje płacowe. Od kiedy pracuję w zakładzie, pierwszy raz zaczęła relacjonować ich przebieg. Dotychczas twierdziła, że związkowa „góra” w trakcie negocjacji nie może podawać żadnych szczegółów, ale że „ostatecznie będziemy zadowoleni”. W ten sposób załoga zawsze była zdezorientowana. Nie wiedziała, czy popierać związkowych negocjatorów, czy też żądać więcej niż oni.

W październiku przyszedł czas na podsumowanie roku przez zarząd. Zwołał on spotkanie dla pracowników.  To tylko podgrzało atmosferę. Na spotkaniu głos zabrała członkini zarządu od spraw personalnych Jolanta Musielak, zaczynając od wmawiania nam jak jest dobrze. W jej mniemaniu zarabiamy zwykle po 6 tys. zł. choć w rzeczywistości jest o ok. 3 tys. zł. na rękę.  Później klasyka w postaci tabelek, które pokazują wzrost płac w ostatnich latach. Skąd te wyliczenia?  Fakt jest taki, że w tym roku ludzie zaczęli porównywać PIT-y z poprzednich lat i wyszło, że ich zarobki, zamiast rosnąć, to spadają. W tym momencie coś pękło. Ludzie niewytrzymali. Ile można oszukiwać, kłamać w żywe oczy. Zaczęły się gwizdy, buczenie, rzucanie papierami. Ludzie poczuli się pewnie. Załoga już wiedziała, że Solidarność dogadała się z zarządem i zaczyna swój teatrzyk. Kiedy jej przewodniczący stwierdził, że należy dbać o płynność finansową firmy i chronić miejsca pracy, ludzie z niedowierzaniem śmiali się pod nosem. Zarząd i działająca z nim wspólnie Solidarność są od ostatniego lata pod większą presją załogi, a istnienie nowego związku tylko presję tę wzmaga.

Niniejszy tekst opublikowany został w formie anonimu ze względu na duże prawdopodobieństwo zwolnienia  jego autora przez firmę po opublikowaniu jego imienia i nazwiska.

W tej kategorii

Creampie
Creampie
Threesome
Orgy
Anal
Anal
Threesome
Threesome
Blowjob
Blowjob
Orgy