„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej.
Przedstawiamy poniżej wywiad, udzielony amerykańskiej witrynie internetowej Ideas & Action przez Kevina Doyla, członka oddziału irlandzkiej organizacji anarchosyndykalistycznej Workers Solidarity Movement z miejscowości Cork,
„Polska to zielona wyspa na mapie Europy” – w taki sposób rządowi ekonomiści nazwali nasz kraj, odnosząc się do dobrej kondycji polskiej gospodarki w czasach trawiącego całą Europę kryzysu
Protesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników.
Dla rządzących polskimi miastami przestrzeń miejska i zasoby mieszkaniowe jawią się niemal wyłącznie jako potencjalne źródło zysków, a nie jako sposób realizacji najważniejszych potrzeb miejskich społeczności.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
| Irlandia: Gospoda Polska kantuje rodaków |
| sobota, 18 sierpnia 2007 17:08 |
|
11 sierpnia w centrum Dublina kilkanaście osób pikietowało "Gospodę Polską". Powodem protestu było niewypłacanie wynagrodzenia za pracę w dniu próbnym. Właściciele restauracji przyjmowali młode osoby na jeden "dzień próbny", po czym kazali czekać na telefon. Większość uczestników pikiety stanowili znajomi 21-letniej Marty, która w restauracji przepracowała 10 godzin. Po skończonej pracy szef poinformował ją, że zadzwoni za kilka dni. Nie zadzwonił, a za pracę nie zapłacił. W sprawę zaangażował się – zaprzyjaźniony z Inicjatywą Pracowniczą - Niezależny Związek Robotników (Independent Workers Union - IWU), którego przedstawiciel zażądał od szefów restauracji uregulowania należności za wykonaną pracę. Właścicielka "Gospody Polskiej" na początku twierdziła, iż dziewczyna nigdy u niej nie pracowała, a następnie zaproponowała Marcie 50 euro. Później zlekceważyła jednak całkowicie sprawę. Jak się okazało Marta nie była pierwszą osobą potraktowaną w ten sposób, a proceder wykorzystywania pracowników pod pretekstem "próbnego dnia" nie jest wyłącznie domeną polskiej restauracji. |
| Brak wydarzeń |