„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej.
Przedstawiamy poniżej wywiad, udzielony amerykańskiej witrynie internetowej Ideas & Action przez Kevina Doyla, członka oddziału irlandzkiej organizacji anarchosyndykalistycznej Workers Solidarity Movement z miejscowości Cork,
„Polska to zielona wyspa na mapie Europy” – w taki sposób rządowi ekonomiści nazwali nasz kraj, odnosząc się do dobrej kondycji polskiej gospodarki w czasach trawiącego całą Europę kryzysu
Protesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników.
Dla rządzących polskimi miastami przestrzeń miejska i zasoby mieszkaniowe jawią się niemal wyłącznie jako potencjalne źródło zysków, a nie jako sposób realizacji najważniejszych potrzeb miejskich społeczności.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
| Sprawa Dominika Sawickiego |
| środa, 05 lutego 2003 16:50 |
|
Dziś miała odbyć się pierwsza rozprawa Dominika Sawickiego, uczestnika Federacji Anarchistycznej i Inicjatywy Pracowniczej w sprawie o „namawianie do sabotażu”. Dominik był stoczniowcem i gdy jeszcze pracował w Stoczni Szczecińskiej wydawał biuletyn, w którym zachęcał pracowników do obrony swoich praw, do stawiania oporu wyzyskowi. Tak, w wydawanym przez Dominika Biuletynie Robotniczym „Stoczniowiec” ukazał się artykuł na temat sabotażu, ale czy jest to rzeczywiście powód do składania oskarżeń w prokuraturze?
Oczywiście był to jeden ze środków podjętych przez kierownictwo by zastraszyć innych pracowników przed jakimkolwiek działaniem, przecież w 2001 roku, kiedy sprawa trafiła do prokuratury, sytuacja w Stoczni była już bardzo trudna i kierownictwo wprowadziło specjalny „program naprawczy”, który zakładał zwiększoną eksploatację pracowników. Jednym ze świadków jest były prezes i członek Grupy Przemysłowej Arkadiusz Goj. Jak wiarygodny może być człowiek, który przyczynił się do upadku Stoczni? Dominik piszący o technikach sabotażu zaiste nie umywa się do praktycznego sabotażysty, pana Goja. Co do nieczystych interesów zarządu stoczni nikt nie ma wątpliwości, warto przytoczyć jednak fragment artykułu z „Rzeczpospolitej” (09.07.02) : „Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że zastrzeżenia urzędu kontroli skarbowej i prokuratury budzą wielomilionowe pożyczki udzielane przez zarząd stoczni w latach 1999 i 2000 Grupie Przemysłowej, czyli praktycznie samym sobie. Prokuratura zakwestionowała także co najmniej siedem transakcji kupna-sprzedaży akcji. Grupa Przemysłowa kupowała akcje spółek, a Stocznia Szczecińska Porta Holding SA odkupywała je potem od niej po cenie o wiele wyższej.” Oskarżyciele nie cofnęli się przed wyciąganiem nawet najbardziej absurdalnych wniosków, byle tylko znaleźć sobie kozła ofiarnego - w akcie oskarżenia czytamy: „W ostatnim okresie odnotowano pogorszenie jakości i wydajności pracy w Stoczni, co w ocenie jej kierownictwa powiązać należy z ukazaniem się przedmiotowej publikacji”. Jak widać kierownictwo woli widzieć przyczynę powolnego upadku Stoczni w jednym artykule niż w swoim złym, kryminalnym zarządzaniu. |
| Brak wydarzeń |