„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej.
Przedstawiamy poniżej wywiad, udzielony amerykańskiej witrynie internetowej Ideas & Action przez Kevina Doyla, członka oddziału irlandzkiej organizacji anarchosyndykalistycznej Workers Solidarity Movement z miejscowości Cork,
„Polska to zielona wyspa na mapie Europy” – w taki sposób rządowi ekonomiści nazwali nasz kraj, odnosząc się do dobrej kondycji polskiej gospodarki w czasach trawiącego całą Europę kryzysu
Protesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników.
Dla rządzących polskimi miastami przestrzeń miejska i zasoby mieszkaniowe jawią się niemal wyłącznie jako potencjalne źródło zysków, a nie jako sposób realizacji najważniejszych potrzeb miejskich społeczności.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
| Przeciwko wyzyskowi w supermarketach |
| sobota, 20 grudnia 2008 20:58 |
|
W Warszawie w akcji obok działaczy IP przedstawiciele LA i ZSP. Przed rozpoczęciem akcji, kilkunastu uczestników i uczestniczek protestu weszło na teren sklepu i zaczęło rozdawać klientom i pracownikom ulotki informujące o sprawie Piotra Krzyżaniaka oraz rozkładać je na regałach z towarami i w sklepowych koszykach. Kilka minut później inna grupa aktywistów ustawiła się przed kasami, wyciągnęła banery solidarnościowe i zaczęła skandować: Dość łamania praw pracowniczych!, "Piotr do pracy, dyrekcja do sądu!", "Solidarnośc naszą bronią"!, "Przywrócić Piotra Krzyżaniaka do pracy". Poinformowano również klientów o powodach jego zwolnienia. Ochrona sklepu, po chwilowej dezorientracji zbiegła się pod kasy i zaczęła nakłaniać protestujących do opuszczenia lokalu utrzymując, że skandowanie i robienie zdjęć jest zakazane. Ochroniarze próbowali również odwoływać się do poczucia solidarności aktywistów, twierdząc, ze ich przedłużająca się obecność naraża pracowników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo sklepu na kłopoty. W międzyczasie na terenie delikatesów aktywiści nadal dystrybuowali ulotki. Po rozdaniu wszystkich ulotek pikietujący przenieśli się pod sklep. Doszło tam do dalszej prezentacji i wymiany argumentów z oburzoną panią z zarządu i kilkoma zaciekawionymi klientami, po czym akcję zakończono. Jedna z osób, która została na miejscu dłużej, by dalej rozdawać ulotki, została zatrzymana; wypuszczono ją jednak po kilkunastu minutach (więcej na polskich Indymediach).
Film 20.12.2008 - Zielona GóraZdjęcia 20.12.2008 - Warszawa, Poznań, Lublin, Toruń |
| Brak wydarzeń |