Strona główna Publicystyka Walki pracownicze Woda o smaku mleka w służbie zdrowia

Ile zarabiamy - propaganda sukcesu Gazety Wyborczej

„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej.

Kryzys w Irlandii

Przedstawiamy poniżej wywiad, udzielony amerykańskiej witrynie internetowej Ideas & Action przez Kevina Doyla, członka oddziału irlandzkiej organizacji anarchosyndykalistycznej Workers Solidarity Movement z miejscowości Cork,

Kryzys najbardziej widać w domu

„Polska to zielona wyspa na mapie Europy” – w taki sposób rządowi ekonomiści nazwali nasz kraj, odnosząc się do dobrej kondycji polskiej gospodarki w czasach trawiącego całą Europę kryzysu

Niestabilne formy zatrudnienia i ruch lokatorski

Protesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników.

Polityka wysiedleń po polsku

Dla rządzących polskimi miastami przestrzeń miejska i zasoby mieszkaniowe jawią się niemal wyłącznie jako potencjalne źródło zysków, a nie jako sposób realizacji najważniejszych potrzeb miejskich społeczności.

Historia czarnego kota

O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).

http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/284602aa_kasa.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/899035aa_irlandia.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/601174aa_kobiety.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/274629aa_krzyzaniak.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/569115aa_kontenry.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/192519flafa.jpg
Woda o smaku mleka w służbie zdrowia
poniedziałek, 02 września 2002 13:50
O tym, że sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna, nie trzeba przypominać. Prawie wszystkie szpitale są zadłużone po uszy, a obiecanych ustawowo podwyżkach już nawet nikt nie wspomina. Ciągłe reformy polegające na redukcji etatów i zmniejszaniu liczby łóżek dla pacjentów na poszczególnych oddziałach, częste rotacje na stanowiskach dyrektorskich [a co za tym idzie, wypłacanie kolejnych odpraw przekraczających roczną pensję przeciętnej pielęgniarki] , to wszystko pogarsza i tak już fatalną sytuację. Co ciekawsze, ciągle słyszę o braku personelu pielęgniarskiego i pomocniczego. Lecz to nie powinno nikogo dziwić. Likwidacje szkół pielęgniarskich przy równoczesnych zwolnieniach pracowników muszą zakończyć się właśnie takim, a nie innym skutkiem. Obecnie istniejące związki zawodowe, które teoretycznie mogłyby mieć jakąkolwiek siłę przebicia, są całkowicie upolitycznione i pozostają lojalne swoim parlamentarnym protektorom. Niestety nie jest im już po drodze ze środowiskiem pracowniczym i z walką o podstawowe prawa pracownicze.

Strajk jednocześnie we wszystkich szpitalach jednego regionu lub miasta jest praktycznie nierealny. Nie można mówić o strajku generalnym w całej służbie zdrowia. Dyrekcje szpitali sprawnie poradziły sobie z ewentualnym zagrożeniem ze strony niezadowolonego personelu medycznego. Niektóre osoby otrzymują większe miesięczne premie. I okazuje się, że nawet wszyst-kie oddziały w jednym szpitalu nie potrafią wspólnie przystąpić do strajku. Czyżby solidarność między pracownikami umarła? Pielęgniarki wychodzą z założenia, ze jeśli związki zawodowe nic nie mogą [albo nic nie chcą] zrobić, to lepiej samemu nic nie robić bo utraci się i tak marną pracę. I tu warto przypomnieć, że strajk nie jest jedyną formą walki pracowników o swoje prawa. Jest jeszcze sabotaż.

Sabotaż może przyjmować różnorakie formy i zdefiniowanie go zajęłoby chyba zbyt dużo czasu, a i tak nie byłoby to wystarczające. Dlatego postaram się ów problem zakreślić na podstawie kilku przykładów. Sabotaż, może służyć pracodawcy i być metodą do osiągnięcia większych korzyści kosztem pracowników i biedniejszej części społeczeństwa. Pewien przedsiębiorca woli zniszczyć kilkaset ton zboża, tylko dlatego aby zapobiec spadkowi cen zbóż na rynku. Efektem jest głód w niektórych rejonach świata i utrzymanie wysokich cen żywności. Taki sabotaż, choć zgodny z regułami gospodarki wolno-rynkowej, jest zbrodnią. W sytuacji kiedy pracownicy przeprowadzają sabo-taż, jest on uzasadniony wówczas kiedy jego celem są wymuszenia korzyst-nych zmian dla pracowników lub po prostu przestrzeganie przez pracodawcę praw pracowniczych, które notorycznie są łamane. W zakładach pracy były stosowane różne metody sabotażu: umyślne blokowanie maszyn, poprzez wytwarzanie produktów gorszych gatunkowo, lub na odwrót- nie wykonywanie zaleceń szefowstwa dotyczących obniżania jakości towaru bez informowania o tym odbiorcy, np. dolewanie wody do mleka było normą w pewnej mleczrni. W takiej sytuacji można albo dolać tyle wody do mleka, aby odbiorca był oburzony tym, że sprzedaje się mu "wodę o smaku mleka", a nie mleko, albo wody wcale nie dolewać [mimo zaleceń szefowstwa]. Mleko jest pierwszej klasy, a przedsiębiorca traci dochody, ponieważ wyprodukowano mniej niż zwykle towaru. Sabotaż może przyjąć formę pracy bardzo powolnej i niezbyt dokładnej, lub odwrotnie pracy bardzo dokładnej i przez to powolnej. Jednak która z metod sabotażu mogła by mieć zastosowanie w tak specyficznym miejscu pracy jakim jest szpital? Większość z przedstawionych rodzajów sabotażu naraziłaby zdrowie i życie pacjentów, a tego na pewno nie chcemy. W szpitalu powszechnie oszczędza się na wszystkim. W sytuacji, w której nie podporządkowujemy się wytycznym zakładu pracy, a w zamian wykonujemy swoje czynności zawodowe, wykonujemy je w sposób rzetelny i zgodnie z zasadami s ztuki pielęgniarskiej - z etycznego punktu widzenia, nie robimy nic nagannego, a blokując rozporządzenia o "oszczędzaniu na pacjencie", blokujemy działania, których decyzje są moralnie naganne i uderzają w dobro pacjenta.

Często stawia się pielęgniarkom zarzuty, że domagają się pieniędzy w momencie, kiedy szpital stoi na skraju bankructwa, a wypłata zaległych pensji wiązać się będzie z likwidacją szpitala. Jednak zwolennicy tego argumentu najczęściej zarabiają kilkakrotnie [a czasem kilkanaście] razy więcej niż pielęgniarki. Masowe likwidacje szpitali doprowadziłyby do wyjścia ludzi na ulice [i nie chodzi mi tu o osoby zatrudnione w szpitalach, ale o potencjalnych pacjentów], a powtórka z Argentyny była by chyba najbardziej optymistyczną wersją wydarzeń. Wtedy na pewno społeczeństwo nie obwiniałoby za zaistniałą sytuację pielęgniarek. A kogo? Na to pytanie droga czytelniczko i czytelniku odpowiedzieć musicie sobie sami.

(a)