„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej.
Przedstawiamy poniżej wywiad, udzielony amerykańskiej witrynie internetowej Ideas & Action przez Kevina Doyla, członka oddziału irlandzkiej organizacji anarchosyndykalistycznej Workers Solidarity Movement z miejscowości Cork,
„Polska to zielona wyspa na mapie Europy” – w taki sposób rządowi ekonomiści nazwali nasz kraj, odnosząc się do dobrej kondycji polskiej gospodarki w czasach trawiącego całą Europę kryzysu
Protesty lokatorskie w Polsce są coraz głośniejsze. Rozwijają się w odpowiedzi na kolejne reformy prawa mieszkaniowego, realizowane w imię interesów deweloperów i kamieniczników.
Dla rządzących polskimi miastami przestrzeń miejska i zasoby mieszkaniowe jawią się niemal wyłącznie jako potencjalne źródło zysków, a nie jako sposób realizacji najważniejszych potrzeb miejskich społeczności.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
| Tylko prawo własności |
| niedziela, 19 października 2003 14:47 |
|
To, że w Ożarowie Mazowieckim źle się dzieje, widać już z okien pociągu. Miasto które niegdyś szczyciło się dwoma dużymi zakładami – hutą szkła oraz fabryką kabli, straszy obecnie zrujnowanymi budynkami. Wielkie hale fabryczne stoją puste. Huta upadła jako pierwsza i na pierwszy rzut oka widać, że jej budynki niedługo będą się nadawały już tyko do wyburzenia. Ponieważ całkowicie zaprzestano produkcji, nierealne wydaje się jakiekolwiek wykorzystanie pozostałych maszyn, bardziej przypominających złom, niż działające urządzenia. Widać, jaka ponura perspektywa może czekać już w niedługim czasie infrastrukturę Fabryki Kabli. Miasto umiera. Większość mieszkańców ma problemy ze znalezieniem pracy. Szczęśliwcy znaleźli ją w niedalekiej Warszawie, nie jest ich jednak wielu. Nie widać również rozwoju usług, które według liberałów miały wchłonąć zwalnianych pracowników, trudno bowiem działać w sektorze usługowym, gdy ludzie nie mają pieniędzy nawet na jedzenie i bieżące opłaty. W centrum Ożarowa wyrósł natomiast luksusowy hotel, wyraźny znak czasów, w których garstka bogatych może sobie pozwolić na coraz więcej, nie licząc się z innymi. Wymarła fabryka Pod bramą Fabryki Kabli pusto. To tutaj przez ponad trzysta dni, koczując w namiotach, pracownicy blokowali dostęp do zakładu, próbując nie dopuścić do jego likwidacji i wywozu maszyn. Tutaj również zaatakowali ich płatni bandyci z firmy ochroniarskiej IMPEL, wynajęci przez właściciela fabryki – Tele - Fonikę. Przy biernej postawie policji bite były nawet kobiety i dzieci. Pod bramą toczyła się wówczas przez kilka dni regularna bitwa, o miejsca pracy i zachowanie ludzkiej godności. Dzisiaj o tamtych wydarzeniach z listopada zeszłego roku świadczą wybite szyby w budynku biurowym, których dotąd nikt nie wymienił. Na jego ścianie nadal widać również napis "Ożarów walczy". Zakład jest wymarły. Prawie wszystko co miało zostać wywiezione już dawno wywieziono. W środku pozostaje jedynie grupa ochroniarzy. Od 1 października grupa byłych pracowników okupuje biura Tele - Foniki, znajdujące się w przyległym do fabryki kabli budynku. Tutaj również widać kilka wybitych okien, przesłoniętych folią. Przy wejściu flagi narodowe, Fabryki Kabli Ozarów oraz Ozarowa Mazowieckiego. Z okien protestujący wywiesili transparenty. Decyzja o okupacji została podjęta po opuszczeniu przez Tele – Fonikę spotkania, które miało dotyczyć powstania w mieście, na terenach zlikwidowanego zakładu, specjalnej strefy ekonomicznej. Rozmowy te były jednak wciąż blokowane przez spółkę, ponieważ wciąż podnosiła ona cenę gruntów. Sama chciała również negocjować warunki z potencjalnymi inwestorami. Znalazło się ich aż jedenastu, jednak cena 80 mln. złotych, później podwyższona do 90 mln. jest dla nich zbyt wysoka. Byli oni w stanie dać jedynie 40 mln. złotych. Tele – Fonika zaczęła również stawiać warunki, wedle których chce sprzedać teren zakładu w całości, aby maksymalizować zysk. Na to żaden z inwestorów nie mógł sobie pozwolić. Zmiana tego stanu to być albo nie być dla okolicznych mieszkańców. Według wstępnych szacunków mogłoby powstać 500 nowych miejsc pracy. Docelowo miałoby ich być tysiąc, czyli więcej niż w dawnej Fabryce Kabli. Spór dotyczy również pozostałej infrastruktury. W jednej hali pozostały jeszcze maszyny i po włożeniu pewnych nakładów na ich rozruch można by kontynuować produkcję. Na to jednak Tele – Fonika nie chce się zgodzić. Interesuje ja jedynie sprzedaż terenu. Gotowi na zaostrzenie protestu W budynku biurowym dyżuruje kilkanaście osób, wśród nich są zarówno byli pracownicy, jak i ich rodziny. "Weszliśmy tutaj, ponieważ chcieliśmy pokazać że możemy wejść tam, gdzie będziemy chcieli" - mówi jeden z protestujących. "Jeśli nic się nie wydarzy, zaostrzymy protest, tak aby wymusić podjęcie jakiejś decyzji. Jesteśmy świadomi, że Tele – Fonika może w tej chwili stwierdzić że możemy sobie tu siedzieć, ponieważ nie przynosimy jej wielkiej szkody" - dodaje. Wszyscy są świadomi ze protest może jeszcze potrwać i przyjąć bardziej radykalne formy. W okupacji biurowca bierze udział około stu osób. Część ludzi poddała się, inni szukają pracy, ci którzy pozostali są jednak zdeterminowani. Czekają na konkrety, nie mają zamiaru powtarzać długotrwałej blokady. Gdyby była taka możliwość weszliby nawet na teren zakładu i uruchomili produkcję. Protestujący komentują wypowiedzi rzecznika prasowego Tele – Foniki, Jerzego Jurczyńskiego, mówiącego że w okupowanym budynku są ważne dokumenty, co nie pozwala na kontynuowanie rozmów z potencjalnymi inwestorami, jako "bzdury". "Chetnie owiedzielibyśmy się co to za ważne dokumenty, które mają wpływ na inwestorów się tu znajdują. Gdy weszliśmy do budynku nie było tu praktycznie nic. W biurach pracowało jedynie kilka osób. Pokoje w których rzekomo miały być jakieś dokumenty ostały opieczętowane przez policję i pozostają zamknięte" mówi jeden z obecnych. Wersja rzecznika właściciela jest również o tyle nierealna, że dziwne byłoby, gdyby duża firma nie miała w centrali dostępu do kluczowych dokumentów. Plany fabryki posiada również Agencja Rozwoju Przemysłu. Jerzy Jurczyński popisywał się propagandowymi wypowiedziami już podczas starć pracowników z ochroną, które nastąpiły po ataku zbirów z IMPELu. Oskarżał on wtedy protestujących o agresywność. Powiedział nawet że odpowiadają rzekomo za podłożenie na terenie fabryki ładunku wybuchowego. Jurczyńskiego podczas ostatniego spotkania skrytykował nawet premier Hausner, w obecnosci przedstawicieli komitetu protestacyjnego mówiąc mu, że wprowadza prasę w błąd i jest oszustem. "Każdy kto rozmawia z rzecznikiem Tele – Foniki widzi że ma on wyuczony tekst, który cały czas powtarza. Nie potrafił nawet odpowiedzieć na konkretne pytania Hausnera." stwierdza jeden z protestujących. Więcej, chociaż też mało, zrobiła solidarność. Na jeden dzień przyjechała do Ożarowa Mazowieckiego, podczas najcięższych starć z policją i ochroną, grupa stoczniowców z "Solidarności" ze Szczecina. Były ich jednak tylko dwa autokary, czyli ułamek tego co było potrzebne. "Solidarność reprezentuje teraz byłych pracowników Fabryki Kabli Ożarów przed sądem pracy. Pomimo udzielonej pomocy, również ta centrala związkowa nie stanęła na wysokości zadania. Były przewodniczący Regionu Mazowsze gdy przyjechał pod zakład, starał się namówić ludzi do dogadania się z Cupiałem. Obiecywał również nowe miejsca pracy, jego zapewnienia były jednak mętne i mało konkretne. Była załoga Fabryki Kabli Ożarów wciąż czeka na wyniki negocjacji w sprawie terenu zakładu. Jeśli zakończą się one pomyślnie będzie to sygnał, że dzięki niezłomnej postawie i protestom robotnicy są w stanie wymóc realizację ich postulatów. Zwycięstwo w Ożarowie będzie więc ważnym sygnałem dla reszty kraju. Piotr Ciszewski Marcin Zaniewski Artykuł pochodzi z portalu lewica.pl |
| Brak wydarzeń |