Strona główna Publicystyka Gospodarka Kryzys na świecie w 1929 i obecnie

Dwadzieścia cztery miesiące u władzy

Mijają dwa lata odkąd Platforma Obywatelska zdobyła władzę. Gdyby wnioskować z większości publikowanych w mediach sondaży i komentarzy, formacja ta w dalszym ciągu jest popierana przez zdecydowaną większość społeczeństwa.

Historia czarnego kota

O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).

Alma Market wprowadza cenzurę w TVP

4 stycznia na antenie TVP Lublin miał ukazać się reportaż o naruszaniu praw pracowniczych i przepisów sanitarnych w lubelskim dyskoncie spożywczym Alma. Ostatecznie nie ukazał się, bo telewizja wystraszyła się groźby

Hipermarkety – kryzys, którego nie ma

W wielkich sieciach handlowych 80 proc. zatrudnionych to kobiety. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego supermarketu i zobaczyć – pracownice są widoczne na wszystkich „odcinkach pracy”: na kasach, na poszczególnych działach, w punkcie obsługi

Czy w Polsce mamy kryzys?

Wiele wskazuje na to, że sytuacja gospodarcza i społeczna w Polsce gwałtownie się pogarsza. Prasa i różnego typu instytucje publikują coraz to nowe dane wykazujące, że kryzys obejmuje całe branże gospodarki.

Solidarność z biedaszybami

Wyroki więzienia dla kopaczy, w tym byłych górników z Wałbrzyskiego Zagłębia Węgla Kamiennego hańbą Rzeczypospolitej Polskiej. Żądamy natychmiastowej amnestii dla górników z biedaszybów w rejonie Wałbrzycha i Nowej Rudy.

http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/473610platforma.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/192519flafa.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/255281alma.gif http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/922414hiper.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/403964kryz.jpg http://www.ozzip.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/441395biedasz_m.jpg
Kryzys na świecie w 1929 i obecnie
czwartek, 25 czerwca 2009 09:19

Dwóch znanych anglosaskich historyków ekonomicznych, Barry Eichengreen z Uniwersytetu Berkeley i Kevin H. O’Rorke z Trinity College w Dublinie, opublikowało właśnie wyniki badań w celu porównania zasięgu Wielkiego Kryzysu lat 1929–1932 z obecnym kryzysem (www.voxeu.org).


Wnioski są pesymistyczne. "Globalnie – piszą autorzy – sytuacja jest bez wątpienia gorsza niż podczas Wielkiego Kryzysu, tak gdy bierze się pod uwagę wskaźniki produkcji przemysłowej, eksportu czy indeksy giełdowe". Jesteśmy bowiem dopiero na początku kryzysu i nie można się zadowalać porównywaniem danych w Stanach Zjednoczonych, ale przyglądać się globalnej dynamice kryzysu.

Patrząc na produkcję przemysłową, szczyt w latach 20. ubiegłego wieku osiągnęła ona w czerwcu 1929 r., a podobny szczyt z początków XXI wieku w kwietniu 2008 r. Tymczasem podczas pierwszych 9 miesięcy Wielkiego Kryzysu – po tym szczycie – produkcja przemysłowa spadła "tylko" o 10 proc., gdy obecnie o 12,5 proc. Po czerwcu 1929 r. zapaść trwała trzy lata i dwa miesiące i prowadziła do spadku produkcji przemysłowej w świecie o 42 proc. A co stanie się ze wskaźnikami produkcji obecnie – w perspektywie 2010–2011 r.? Podczas Wielkiego Kryzysu światowy handel stracił "tylko" 5 proc. wartości od czerwca 1929 r. do kwietnia 1930 r. (aż 32 proc. do września 1932 r.), tymczasem obecnie spadł on już o 17,5 proc. między kwietniem 2008 r. a lutym 2009 r. I znów pytanie – co będzie w 2010–2011? Weźmy pod uwagę wskaźniki giełdowe: średnio straciły one 10 proc. w ciągu pierwszych 11 miesięcy kryzysu w 1929 r. (68 proc. do lipca 1932 r.). Teraz spadły one o połowę między kwietniem 2008 r. a marcem br. Jak nisko spadną do 2010–2011?

Rok po początku Wielkiego Kryzysu, brytyjski ekonomista J. M. Keynes pisał: "potrzeba było czasu, by świat zrozumiał, że żyjemy w cieniu jednej z największych katastrof współczesnej historii". Od niedawna ten zapomniany krótki artykuł ("The Great Slum", 1930) jest dostępny w sieci i spotyka się z wieloma komentarzami. O ile diagnoza Keynesa była alarmująca, autor myślał, że jest jeszcze czas, by uniknąć najgorszego, byle banki centralne „podjęły razem wielką inicjatywę na rzecz przywrócenia zaufania na międzynarodowym rynku kredytów długoterminowych". Nic takiego się jednak nie stało...

Eichengreen i O’Rourke przyjmują obecnie podobną postawę, licząc na pragmatyzm decydentów. Opowiadają się za coraz bardziej aktywną polityką państwa, jaka by nie była jej cena. Rzeczywiście, spadki oprocentowania, plany rozruszania gospodarek różnych państw (już zapowiedziane 10 bilionów dolarów) i wzrosty deficytów budżetowych mogą osiągnąć poziomy bez precedensu w historii, za co oczywiście zapłacą głównie klasy ludowe i społeczeństwa Trzeciego Świata. Według wspomnianych autorów trzeba jednak iść jeszcze dalej i jeszcze szybciej tą drogą...

Nasi dwaj autorzy nie próbują jednak porównać skutków społecznych Wielkiego Kryzysu z jego początków, z tym, co obserwujemy dzisiaj. Jednak w swoim artykule z 1930 r. Keynes kładł nacisk przede wszystkim na wysoką liczbę bezrobotnych – 10 milionów razem w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Dzisiaj jest ich 20 milionów w tych trzech krajach i mówi się o prawdopodobnej likwidacji 50 milionów miejsc pracy w skali globalnej. Jednak neokeynesiści mają dziś inne priorytety: "Minie sporo czasu, by bezrobocie zmniejszyło się i nie można liczyć na to, że osiągnie ono poziom znany sprzed kryzysu" – ostrzega Joseph Stiglitz.

W Stanach Zjednoczonych podnoszą się liczne głosy z żądaniem zwrócenia większej uwagi na wzrost napięć społecznych. CIA właśnie dodała "sytuację ekonomiczną" do listy głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa kraju. Tak samo niedawny raport War College amerykańskiej armii ostrzegł, że kryzys gospodarczy w USA może prowadzić do masowych zamieszek społecznych i konieczne będzie odwołanie się do armii, w celu przywrócenia porządku. We Francji szerzy się zjawisko przetrzymywania właścicieli firm przez zagrożonych pracowników, które potępia tylko 7 proc. Francuzów...

Marksistowski ekonomista David Harvey w niedawno opublikowanym wywiadzie stwierdza, że nawet jeśli jest mało prawdopodobne, że w trakcie kryzysu pojawi się konsekwentna odpowiedź klasowa ze strony tych z dołu, poczucie społecznej rewolty może szybko się rozprzestrzenić, zachęcając do stawiania oporu społecznego i politycznego oraz stymulując wcześniej nieznaną nieufność wobec kapitalizmu, podobnie jak to ma miejsce w Ameryce Łacińskiej ("Socialist Review", kwiecień 2009). Nowe perspektywy otwierają się więc przed antykapitalistami, o ile zdecydowanie zerwą z socjalliberalnymi i ekoliberalnymi rozwiązaniami proponowanymi przez socjaldemokratów i zielonych. Nie mylmy się co do celu tej walki – dziś trzeba bronić prawdziwej zmiany cywilizacji.

Jean Batou
tłumaczenie: Piotr Bojko


Autor artykułu jest dyrektorem Instytutu Historii Społecznej i Gospodarczej w Lozannie. Tekst ukazał się w szwajcarskim piśmie "SolidariteS". Polskie tłumaczenie pochodzi z tygodnika "Trybuna Robotnicza".

 
Reklama